banner

Przekładaniec

Ledwie zaczęła się przerwa i historyk wybył z klasy, a już słychać nawoływania pod jego adresem. Słysząc je, poszukiwany nauczyciel, gwałtownie przyśpieszył kroku. Lecz niestety utknął w korku na schodach i tam go dopadła… upierdliwa pierwszoklasistka.

Proszę pana, już myślałem, że pana nie złapię.

– Też żywiłem taką nadzieję…

– Dzięki… Chciałam zap…

– Nie ma takiej opcji – beznamiętnie i poważnie uciął historyk.

– Ale…

– Powiedziałem: nie ma takiej opcji.

– Przecież nawet nie zdążyłam zapytać!

– A ja już zdążyłem odpowiedzieć.

– Ale pan nawet nie wie o co chciałam…

– Wiem.

– A niby o co miałam pytać?

– Oto, czy nie przełożę wam sprawdzianu na czwartek, bo… (tutaj podałabyś kilka argumentów, które z łatwością bym obalił).

– Ale – zaczęła się jąkać zdumiona uczennica – skąd pan… wiedział?

– Bo ilekroć nadchodzi termin sprawdzianu, to was nachodzi jakiś syndrom cukiernika; tylko byście słodzili i przekładali.

– Znaczy, że…

– Powtórzę po raz trzeci: nie ma takiej opcji.

Na krańcu świata, odc. 44

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Centrum

Skomentuj