banner

Psikus

Po skończonym dyżurze (tj. po dzwonku na lekcję), historyk zmierza w kierunku schodów. Tam drogę zabiegli mu dwaj uczniowie w „mikołajkowych” czapkach.

– Prezent, albo psikus! – zawołali.

Belfer, niewiele myśląc, wyciągnął nagle przed siebie zaciśnięte w pięści dłonie, wyprowadzając w ten sposób dwa równoległe ciosy, wykierowane wprost w… męskie sprawy (młodzieńcy stali na schodach, więc pułap akurat się zgadzał).

– Psikus – z sadystyczną satysfakcją wycedził przez zęby tuż po pozorowanym ataku (chłopaki zdążyli zgiąć się wpół i uniknąć katastrofy jądrowej).

Uczniowie, tak jak nieoczekiwanie przybyli i przedstawili swe żądania, tak też – oddalili się śpiesznie.

Miastu

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

MUZYCZNE RADZYNIANA 4. Tadeusz Prejzner czyli światowe życie.