banner

Sekretarka

Lekcja się toczy, uczniowie pracują. Aż tu nagle, tę niemal utopijną sytuację przerywa burczenie w kieszeni nauczyciela. Ów sięga po telefon i sprawdza, kto go niepokoi.

– A co pan robi?
– Czytam SMS-a.
– Ale przecież na lekcji nie wolno …
– Dlatego sprawdzam szybko.
– Oj, wie pan o co chodzi!
– Wiem, ale to SMS służbowy.
– Ta, jasne! A kto do pana napisał, pani dyrektor?
– Nie, sekretarka.
– Ooo… a co napisała?
– Że zaprasza mnie do siebie, na dół.
– Uuu… no no… I co pan teraz z tym zrobi?
– Nic. Poczekam do przerwy.
– Jak kocha, to poczeka, prawda?
– Ojojoj… Zaraz tam jakieś „uuu nono”, „jak kocha to poczeka”. Przecież my z Dorotą się znamy od podstawówki. Ba, sąsiadami jesteśmy.
– I jeszcze sąsiadka.
– A więc tam pan mieszka! – wypaliła jedna uczennica, zaklasnąwszy w dłonie.
– No, w końcu się Marta dowiedziałaś…
W tym momencie do klasy weszła sekretarka. Uczniowie spojrzeli na nią tak znacząco i z takim tonem wypowiedzieli „Dzień dobry!”, że nauczyciel musiał zareagować.
– Tylko ani słowa więcej!
– A o co im chodzi?
– Nic, sprawdzian piszą i… coś sobie ubzdurali.
– Marcin, coś ty im powiedział?!
– Dorota, ja nie musiałem im nic mówić – wymownie „uspokoił” koleżankę – uczniowie są tacy domyślni…

Co jest dla mnie ważne?

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Bankster