banner

Sugerowanie

W przypadku, kiedy ktoś rozmawiał na lekcji, Belfer stosował szeroki wachlarz sugestii, które miałyby skłaniać do refleksji delikwenta nad własnym zachowaniem, utrudniającym prowadzenie zajęć. I nie chodzi tu o osławione uwagi, kartkówki, czy pytanie na jedynkę.

Gdy zatem nadawała jedna osoba, nauczyciel ściszał głos. Zazwyczaj już samo to skutkowało. Gdyby jednak nie, to zbliżał się do delikwenta i potrafił nagle ryknąć jego imię. A kiedy ów (i zazwyczaj spora część klasy) przerażony niemal spadał z krzesła, historyk zwracał się do niego spokojnym i zmęczonym głosem: „Mógłbyś nie rozmawiać? To strasznie mnie rozprasza”.

Czasem, gdy nie czuł się na siłach do krzyku, także podchodził do delikwenta i nagle uderzał jedną dłonią o drugą, którą przystawiał blisko twarzy gaduły. Było to działanie niemniej efektowne, gdyż z punktu widzenia części klasy siedzącej po drugiej stronie ucznia, wyglądało to tak, jakby Belfer wymierzył mu policzek. Szczególnie, iż przestraszony takim „ciosem” delikwent zawsze gwałtownie odchylał głowę, jak gdyby właśnie oberwał w twarz. W takiej chwili nauczyciel zwykł powiadać: „Ogarnij się!”

Oto słowo przeciw słowu

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wyklęty przez tych i tamtych

Skomentuj