banner

Terror

Zbliżał się koniec roku szkolnego. Materiał został opracowany, testy gimnazjalne napisane i omówione, a motywacja trzecioklasistów – wyeksploatowana. W takiej sytuacji nie przychodziło nic innego, jak tylko zająć uwagę pozostałych w klasie niedobitków wybranym filmem, najlepiej historycznym – żeby chociaż zachować pozory.

Tym razem padło na „Gladiatora”. Ku dziwieniu Belfra, film przypadł do gustu. W tym względzie doszło nawet do sytuacji, w której uczniowie zignorowali dzwonek na przerwę i kazali nauczycielowi zamknąć klasę od środka, żeby tylko dokończyć decydującą scenę pod koniec filmu. Jednak co najmniej tydzień wcześniej, kiedy koniec lekcji nie pokrywał się z jakimiś kulminacyjnym momentem seansu, a lekcja owa była ostatnią tego dnia, uczniowie zareagowali zgoła inaczej.
Belfer wyłączył telewizor kilka minut przed dzwonkiem i nakazał założenie krzesełek. Lecz, jak to bywa, wielu uczniów nie mogło się doczekać opuszczenia klasy i zapominając o swych siedziskach, tłoczyło się przy drzwiach. Nauczyciel przypomniał im raz i drugi o założeniu krzesełek, ale nie przyniosło to dostatecznego skutku. Zatem znów posłużył się do kluczowej w takich okolicznościach metody i zamknął drzwi.

– Pan nie może tego zrobić!
– Ups… właśnie to zrobiłem.
– Ale my nie zdążymy na autobus.
– Jeśli założycie krzesełka, to na pewno zdążycie.
– A my i tak tego nie zrobimy.
– No to nie… wyjdziecie.
– To będzie nas pan musiał potem odwozić do domów.
– Żebyś się nie zdziwił…

Niewzruszona postawa nauczyciela i presja czasu poskutkowała. Jednak to nie miał być koniec kłopotów.
Oto historyk zażyczył sobie, aby stłoczeni uczniowie odsunęli się od drzwi, by mógł je im otworzyć – bowiem dla zdesperowanych, zaślepionych wizją weekendu trzecioklasistów nie było to oczywiste. Jak się okazało, każdy chciał być pierwszy do wyjścia i nikt się nie kwapił do spełniania życzeń Belfra. Zatem ów siadł z powrotem za biurkiem i cierpliwie czekał…

Wreszcie wybuchła panika i rozhisteryzowany tłumek począł błagać o klucze. Historyk uznał, iż uszczęśliwianie uczniów na siłę jest niewychowawcze i… przystał na to. Problem w tym, że na jednym kółku znajdowało się co najmniej 4 klucze, a nauczyciel – w przeciwieństwie do spanikowanych nastolatków – wiedział który jest odpowiedni. No ale skoro chcieli… to rzucił im klucze i napawał się widokiem.

Najpierw nastąpiła chaotyczna przepychanka o nie. Potem paniczne próby znalezienia odpowiedniego klucza, który wędrował z rąk do rąk. Aż wreszcie udało się! Stłoczona masa ludzka wylała się na korytarz i z klasycznym wyciem ruszyła w stronę szatni.

Watergate

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Dlaczego warto (lub nie warto) brać udział w wyborach?

Skomentuj