banner

Trzy poziomy Szczęścia

Dużo się o tym zjawisku mówi, zwłaszcza w kontekście szeroko pojętych „praw człowieka”. Ale mało kto wysila się aby je zdefiniować czy chociaż wyjaśnić czym ono właściwie jest i na czym polega. Dziwne? Patrząc na obecny świat raczej nie, bo toniemy w zalewie dezinformacji oraz manipulacji, mniej lub bardziej finezyjnej, a czasami wręcz ohydnej.

A czym owo tajemnicze „szczęście” właściwie jest?

Jak tytuł mówi istnieją trzy poziomy szczęścia i każde z nich ma nieco inne źródło oraz objawia się w inny sposób. Naturalnie także na nas inaczej wpływa.

Najniższy to przyjemność i wynika ona z naszej fizyczności. Na poziomie biologicznym jesteśmy podobni do ameb – unikamy tego, co sprawia nam ból i dyskomfort, i podążamy za tym co nas głaszcze i sprawia przyjemność. To dotyk, pieszczota czyli także przyjemność wynikająca z zachowań seksualnych. Podstawowy, można rzecz prymitywny i bardzo łatwy do osiągnięcia (przypomnę, proszę nie mylić prostoty z łatwością).

Drugi poziom to satysfakcja i powiązana ona jest z naszym umysłem oraz z materialną rzeczywistością. Ta forma szczęścia nie jest już łatwa do osiągnięcia, ponieważ wymaga wysiłku i pokonania w sobie pewnej formy lenistwa. Trzeba się napracować aby coś stworzyć czy uzyskać i dopiero jak się osiągnie ten cel i pokaże go innym, a oni dadzą nam uznanie, wtedy czujemy satysfakcję. Kluczowe w tej formie szczęścia jest to, że nie jest to stan łatwo osiągalny ani tym bardziej szybko osiągalny. Tu trzeba czasu i wysiłku, pewnej formy samodyscypliny oraz motywacji. Dobry system edukacyjny stara się pokazać tę formę szczęścia, pomaga ją osiągać i jej doświadczać, na różnych płaszczyznach i w różnych formach. Bo satysfakcję można poczuć zarówno po zrobieniu jakiegoś mebla czy narzędzia w pracach technicznych ale także po napisaniu dobrej pracy na języku polskim czy obcym, wykonaniu dobrej pracy plastycznej (i nie ma znaczenia czy będzie to rzeźba, obraz, rysunek czy cokolwiek innego) czy po udanym występie i zaprezentowaniu swych talentów narracyjnych, aktorskich czy recytatorskich. Satysfakcja pojawia się po pewnej inwestycji czasu oraz po wysiłku. Praca także powinna dawać satysfakcję.

Trzeci i najwyższy poziom to radość i jest ona stanem duchowym, czyli płynie z Wnętrza. By móc radości doświadczyć należy poznać siebie, poznać swe Wnętrze i o nie zadbać. To wymiar indywidualny i nie da się go wymusić czy wywołać z zewnątrz. To stan płynący z akceptacji siebie, poznania i zrozumienia własnej wartości oraz zrozumienia i wypełniania swego Przeznaczenia. Bo każdy ma jakiś cel, który ma wypełnić (jakby go nie miał, nie istniałby). Sztuka polega właśnie na tym aby dotrzeć do tego zrozumienia, ale to jest praca (mogąca przynosić satysfakcję) którą każdy musi wykonać sam ze sobą.

Radość nie jest dostępna bez satysfakcji i przyjemności, bo to naturalna droga wzrostu. Ale jeśli ktoś zatrzyma się i skupi na niższym poziomie szczęścia to sam odcina sobie dostęp do tych wyższych. Jeśli więc jedyne za czym podążasz jest przyjemność, nie osiągniesz satysfakcji a już na pewno nie doświadczysz radości. Jeśli skoncentrujesz się tylko na satysfakcji to i tak odetniesz się od radości.

W dzisiejszym świecie istnieje wiele mechanizmów próbujących zamknąć nas w przyjemności. Jesteśmy obiektami różnych technik, wmawiających nam, że liczy się tylko przyjemność, że każdemu się „ona należy”, że to coś za czym warto podążać. Brak przyjemności oznacza cierpienie, więc sprawiajcie sobie przyjemność, róbcie to co sprawia przyjemność, nie bójcie się jej. To jeden z mechanizmów napędzających konsumpcjonizm, podążaj tylko za takim bodźcem, który przyjemność sprawia. Czysto zwierzęcy poziom istnienia, reakcja na bodziec. „Spraw sobie odrobinę przyjemności, kup sobie to, to czy tamto, masz do tego prawo”. Dość powszechnie stosowana metoda manipulacji, a z jedną czy inną formą tego hasła na pewno nie raz się spotkałeś.

System ofiaruje także drogę do satysfakcji, ale nie wszyscy nią podążają. Osoby skoncentrowane na osiąganiu materialnego statusu, budowy dobrobytu własnego czy swej rodziny, budowaniu uznania innych, podążające za splendorem i sławą najczęściej podążają za satysfakcją. I potrafią zrobić wiele, czasami zdecydowanie za dużo, aby to osiągnąć. Sięgają po nie do końca uczciwe względem bliźniego metody umożliwiające im osiąganie tego typu statusu, żerują na innych i udają przed samymi sobą, że taki jest „naturalny” porządek rzeczy i inaczej się nie da.

Radość niestety jest bardzo często pomijana, zapominana i bardzo często niższe formy szczęścia nazywa się tym słowem, kompletnie nie rozumiejąc czym radość jest. A chęć do życia i rozwoju płynie TYLKO z radości. Osoba od niej odcięta prędzej czy później stawi czoła pewnej formie Otchłani i Pustki, załamie się, straci motywację, przestanie widzieć sens. Wtedy pojawia się depresja, zniechęcenie, poczucie, że „zmarnowało się życie” albo, że „życie przeciekło między palcami”. I każdy, kto zamknął się na przyjemności czy satysfakcji w końcu stawi czoła temu zjawisku. Bo czy bogaci są szczęśliwi? Albo podążający za bodźcem, jak zwierzęta, są szczęśliwi? Czy raczej przypominają wypalone od środka, puste skorupy?

Może sam doświadczyłeś tego lub doświadczasz? Może kogoś znasz, kto tego doświadczył lub właśnie przechodzi ten proces?

Zafiksowanie się na przyjemności prowadzi do destrukcyjnych zachowań, niszczących wszystko, bo nie tylko siebie ale i relacje międzyludzkie. Osoby podążająca za bodźcem nie są w stanie nawiązać prawdziwej relacji partnerskiej, nie rozumieją intymności, nie wiedzą czym jest miłość. Przyjemność i miłość to dla nich to samo. A potem coś się urywa i ludzie lądują w związkach toksycznych, które rodzą się ze strachu lub w samotności.

Osoby skoncentrowane na materii ciągle kupują, konsumują. Będę szczęśliwy jak dostanę nowy telefon, albo komputer, albo samochód, albo dom czy mieszkanie. Takiego kłamstwa się trzymają i ono w końcu ich gubi. Przychodzi moment, w którym mają wszystko a jednak szczęśliwi nie są. Pustka zaczyna wypełniać ich życie, pojawiają się stany depresyjne, zniechęcenie bo jaki jest cel gromadzenia materii?

Nic z tego świata nie zabieramy ze sobą po śmierci, więc po co to wszystko gromadzić, ponad miarę i jeszcze sprawiać, że innym brakuje? Wszak to, że w jednym kraju jest „nadprodukcja żywności” lub sztucznie wykreowane mechanizmy ograniczające jej „produkcji”, a w drugim ktoś z głodu umiera, to właśnie wynik tego, że komuś się taki stan rzeczy opłaca. Tylko do czego to prowadzi?

Radość jest kluczem do szczęścia, ale bez znajomości siebie, swego wnętrza, nie ma mowy o doświadczeniu tego duchowego stanu. Tylko radość jest źródłem chęci do życia, tylko radość daje motywację do dalszego istnienia i przekształcania rzeczywistości wokół siebie tak, aby nie tylko mi wiodło się dobrze, ale wszystkim. Radość jest źródłem dobra w każdym jego aspekcie. Tylko czyny napędzane radością niosą pozytywną zmianę w rzeczywistości – cała reszta prowadzi do Upadku.

A Ty? Na jakim etapie zrozumienia jesteś? Czego od życia chcesz? Seksu? Pieniędzy? Czy może jednak „czegoś więcej”? I co to jest to „coś więcej”? Rozumiesz to czy tylko się oszukujesz, że rozumiesz?

Tylko Ty możesz udzielić odpowiedzi na te pytania. Przynajmniej spróbuj.

DEN

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Radzyniak o pewnym miłośniku piłki

Skomentuj