banner

Trzy żywota oślicy Balaama

Majowe spotkanie redakcyjne zaowocowało wieloma felietonami autorstwa ludzi, których tak samo dobrze się słucha, jak i czyta. W gronie tym, każda myśl może okazać się inspiracją do polemiki, a jej poziom najlepiej określa charakter i przesłanie portalu. Mam szczerą nadzieję, że kilka własnych przemyśleń, którymi cyklicznie z Państwem będę chciał się podzielić, nie osłabi wśród czytelników RadzynInfo przekonania, że można twórczo się różnić. 

Formuła felietonu, w samym zamyśle nieco luźna i czasami prześmiewcza, niezbyt komunikuje się z tematyką dotykającą rzeczy ważnych, dlatego bardziej odpowiedni wydał mi się krótki esej. Rozwiązanie takie pozwala na subiektywny ogląd spraw, które nie zawsze mają jednoznaczne rozstrzygnięcie, a które mogą być ciekawym polem do dyskusji.

Kilka słów na temat nazwy rubryki. Większość cytowanych z Biblii fragmentów znamy doskonale i w niedzielnych czytaniach pojawiają się dosyć często. Nowotestamentalne listy, przypowieści, Ewangelie towarzyszą Nam na tyle często, że bardzo dobrze odczytujemy ich symboliczny i duchowy wydźwięk. Przed wieloma laty, razem z przyjaciółmi zostaliśmy zaskoczeni przez wyznawców jednego z kościołów, którzy wpadli na pomysł prowadzenia swojej misji ewangelizacyjnej wczesnym rankiem w akademiku, tuż po zdanej sesji. Okoliczności z pewnością nie sprzyjały do egzegezy Pisma Świętego, ale zabrakło mi rzeczowych argumentów by wspomnianej dwójce wyperswadować ten pomysł. I stało się. Jako, że trudno mi jest pogodzić się z argumentami adwersarza, jeśli wydają mi się błędne, od słowa do słowa, znaleźliśmy się w scenerii „dnia wczorajszego” prowadząc teologiczny spór. Nie ustępowałem pola do momentu, kiedy urocza rozmówczyni odwołała się do motywu „oślicy Balaama”. W jednej chwili zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie znam Biblii poza tym, co usłyszałem podczas mszy. Sugerowanie, że opowieść może mieć charakter apokryficzny skończyło się przywołaniem fragmentu z Księgi Liczb (Lb 22) i ostatecznym nokautem. Porażony swoją fundamentalną niemocą zostałem obdarowany kieszonkowym wydaniem Pisma Świętego i kilkoma gazetkami.

Dzień ten jednak nie zburzył mojej wiary w uniwersalny charakter katolicyzmu, lecz obnażył wszelkie wady dyletanctwa i powierzchowności, dlatego w niedługim czasie kilkakrotnie przeczytałem całą Biblię w różnych tłumaczeniach. Szczególnie interesował mnie wspomniany fragment. Bita po trzykroć oślica przemówiła do Balaama ratując go przed gniewem Boga – symbolicznie stała się synonimem kogoś, kto z reguły przemawia tylko w sprawach fundamentalnych, ważnych na tyle, by złoto milczenia przekuć w srebro słów. Chciałbym czerpać z tego wzorca, choć wiem, że moją przywarą jest gadulstwo, a i porównanie do czworonożnego stworzenia nie każdemu dodaje splendoru. Zachęcam do czytania i komentowania Trzech żywotów oślicy Balaama.

Radzyniak (II, cz. 8)

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Globus Polski

Liczba komentarzy 1

  1. yzzum
    08/06/2015

    Ma to Pan jak w banku

Skomentuj