banner

Wychowawca

Przejął nas w II klasie, po odejściu na emeryturę naszej wychowawczyni, p. Bogusławy Kożuch. Klasa c, profil ogólny – nie łatwo było przekonać nas do matematyki, którą uczył. Zapamiętam Go jako spokojnego, skupionego człowieka, potrafiącego rzucić subtelnym żartem, czasem zaskakującego nas niebanalnym początkiem zajęć.

Byliśmy trudną, chyba do końca nie zintegrowaną klasą, choć zmieniło się to po maturze. Pamiętam wyjazd w góry i nie znaną nam ze szkolnych murów twarz „Jasona” (choć piłkarskiej, męskiej części „c” często kojarzył się z wieloletnim trenerem Arsenalu, Arsenem Wengerem; podczas tego wyjazdu, bodaj w 2001 Kanonierzy przegrali finał Pucharu UEFA z Galatasaray) – potrafiącego zaśpiewać przy ognisku szkolną, humorystyczną wersję „Jak dobrze nam zdobywać góry”. Pamiętam, jak kupował maskotki dla swoich córek czy pozował z garścią śniegu w ręce nad Morskim Okiem.

Miał z nami trudny orzech do zgryzienia, ale chyba już w maturalnej udało nam się dojść do porozumienia, dotarliśmy się.

Pamiętam, jak wyznał nam, że podczas oglądania telewizyjnych teleturniejów irytowało go blade pojęcie uczestników o królowej nauk. W tym dzieleniu się swoim życiem, decyzji o takim kierunku studiów stawał się nam bliższy. Doceniałem go za te wychodzenie z ram szkolnej lekcji. 45 minut by nie tylko tłuc równanie z dwoma niewiadomymi i przebiegu zmienności funkcji, ale też czas na żart, krótki komentarz do wczorajszych wiadomości.

Wielu z nas zapamięta nietypową formę wywoływania do tablicy: papierowy wielościan, który odbijał się po posadzce, mrożąc krew w żyłach oraz „koło fortuny” (obserwujący twierdzili, że ciąży do 15-tki).

Przez moment miałem przyjemność dzielić z nim nauczycielski pokój, gdy z wypiekami na twarzy opowiadał o kolejnych odcinkach „Prison Break”; tematy wychodziły poza temat zajęć.

Czasem sam lub z żoną zaglądali do sklepu, dochodziły do mnie głosy o ciężkiej chorobie profesora. Był i pozostanie w naszej pamięci dobrym człowiekiem, który wpłynął na nasze życie, decyzje, wychowanie.

Panie Profesorze!

Żegna Cię klasa „C” (1999-2002)

Odpoczywaj w pokoju wiecznym

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Trauma

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

W jakim Radzyniu obudzimy się jutro?