banner

Zgrywuski

Kiedy nastał początek roku szkolnego, a Belfer nie znał jeszcze imion swoich nowych (ponad 150) uczniów, dochodziło do pewnych pomyłek. Oto np., kiedy sprawdzał listę i odczytywał nazwisko Patrycji, spoglądał na Klaudię i na odwrót. Po kilku takich incydentach, dziewczynki poczęły protestować.

Za którymś razem obiecał im nawet, że następne sprawdzanie listy będzie bezomyłkowe. Kiedy zatem sprawdzał obecność i przeczytał nazwisko pierwszej, powstrzymał odruch i nie spojrzał tam gdzie zawsze, tylko w miejsce w którym siedziała Patrycja. Jednak tam była Klaudia… i na odwrót.

Belfer był zaskoczony, bowiem dziewczęta bardzo ciche i nieśmiałe, więc nie spodziewał się, że są zdolne do takiego psikusa. Po chwili uśmiechnął się rozbawiony, a potem żartobliwie pogroził palcem i z przekąsem powiedział: „O wy zgrywuski jedne!…”

Owe „zgrywuski” nie raz okazywały mu swą sympatię. Tak np., gdy podczas porannego dyżuru spotkał je, czatujące pod klasą…

– O, to zaczynam od lekcji z wami?

– Tak.

– To się cieszę.

– My bardziej.

– No niech wam będzie.

100 lat, Polsko!

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Na krańcu świata, cz. 43

Skomentuj