banner

75. rocznica zamachu na Franza Kutscherę (1 I 1944)

Dziś mija 75. rocznica jednej z najgłośniejszych akcji Armii Krajowej – udanego zamachu na dowódcę SS i niemieckiej policji dystryktu warszawskiego, Franza Kutscherę.

Objął on swoją funkcję 25 IX 1943 roku. Nasilił on niemiecki terror wymierzony w polską ludność cywilną. Zwiększona została liczba ulicznych egzekucji na niewinnych cywilach oraz „łapanek”, to jest chwytania przypadkowych ludzi na ulicach i wysyłania ich do obozów. Te ostatnie miały miejsce niemal codziennie.

Właśnie to nasilenie terroru sprawiło, że polskie państwo podziemne zdecydowało się na zorganizowanie zamachu. Uznano, że ilość ofiar akcji odwetowej i tak będzie mniejsza niż ofiar nasilonego terroru.

Jednakże obawa przed odwetem nie była jedynym problemem. Tego typu akcja wymagała sporego wysiłku organizacyjnego. Tak wysoko postawiony zbrodniarz miał ochronę i do tego uważał na siebie. Doszło do tego, że.nie podawał, jak się nazywa. Obwieszczenia podpisywał „Dowódca SS i policji dystryktu warszawskiego” bez jakiegokolwiek nazwiska. Mimo to wywiadowi AK udało się ustalić nie tylko nazwisko, ale i inne fakty, które dopomogły w organizacji zamachu, przede wszystkim trasy przejazdów Kutschery.

Aleksander Kunicki „Rayski” – wywiadowca, któremu udało się zdobyć bezcenne informacje, zameldował je Adamowi Borysowi „Pługowi”, ten zaś dowódcy Kierownictwa Dywersji AK (Kedywu) – generałowi Augustowi Fieldorfowi „Nilowi”.

Opracowany został plan zamachu. Miejscem akcji były Aleje Ujazdowskie. Akcją, która przeprowadzona została 1 II 1944 roku, dowodził Bronisław Pietraszewicz „Lot”. Oprócz niego udział w niej wzięło 10 osób: Stanisław Huskowski „Ali” (zastępca dowódcy), Elżbieta Dziębowska „Dewajtis”, Bronisław Helwig „Bruno”, Henryk Humięcki „Olbrzym” Michał Issajewicz „Miś”, Zdzisław Poradzki „Kruszynka”, Marian Senger „Cichy”, Kazimierz Sott „Sokół”, Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama”, Anna Szarzyńska-Rewska „Hanka”.

Obserwację prowadziły 3 kobiety – „Hanka”, „Kama” i „Dewajtis”. One miały przy pomocy umówionych sygnałów (np. przewieszenie na prawą rękę peleryny) dać znać kolegom o zbliżaniu się limuzyny Kutschery. Michał Issajewicz „Miś” zajechał mu drogę. „Lot” oraz Zdzisław Poradzki „Kruszynka” otworzyli ogień. Strzelać zaczął także „Miś”. Przy okazji zabrali jego torbę. Pozostali zabezpieczali kolegów oraz mieli zapewnić ucieczkę

Zaraz po dokonaniu zamachów z pobliskich budynków zaczęli strzelać inni Niemcy. „Lot”, „Miś”, „Olbrzym” i „Cichy” zostali ranni, w tym „Lot” i „Cichy” poważnie

„Bruno” zabrał „Kruszynkę” i „Alego”, natomiast „Sokół” wziął ze sobą rannych „Misia”, „Lota”, „Olbrzyma” oraz „Cichego” i zdrowego „Junę”. Pojechali do Szpitala Maltańskiego, gdzie przyjęto lżej rannych „Misia” i „Olbrzyma”. Długo nie udawało się znaleźć szpitala dla „Cichego” i „Lota”. W końcu zostali przyjęci do Szpitala Przemienienia Pańskiego. Obaj zmarli jednak kilka dni później. Na moście Kierbedzia samochodowi z „Sokołem” i „Junem” drogę zagrodzili Niemcy. Próbowali się ratować, wybiegając z wozu i skacząc do Wisły. Obaj zostali jednak postrzeleni i utonęli. Udało się natomiast wyleczyć z ran i przeżyć „Misiowi” i „Olbrzymowi”. Bezpieczni zdołali się ewakuować także pozostali uczestnicy akcji.

Zamach wywołał wściekłość Niemców. W odwecie rozstrzelali 300 osób, a ponadto całą Warszawę obciążyli karną kontrybucją. W dłuższej perspektywie zamach przyniósł jednak pożądany rezultat. Terror zelżał. Od połowy lutego 1944 r. nie było już w Warszawie ulicznych egzekucji aż do wybuchu powstania warszawskiego.

Szczepan Korulczyk

ur. 1986, historyk z wykształcenia, absolwent UMCS w Lublinie

30. rocznica śmierci księdza Stanisława Suchowolca (30 I 1989)

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

120. rocznica śmierci Juliusza Kossaka (3 II 1899)

Skomentuj