banner

Przypominamy postać Mariana Kamińskiego

Urodził się 9 października 1924 roku. Brat Józef był zastępcą Komendanta Hufca. Na jego  polecenie zbierał broń, zajmował się zwiadem. Gdy ma 16 lat, gestapo aresztuje członków komendy i organizacji podziemnej. Opuszcza dom rodzinny razem z drugim bratem Stanisławem (późniejszym księdzem, rektorem KUL-u). Zgłasza się do radzyńskiego ZWZ, przyjmując pseudonim „Szczep”(drugi: „Kamień”). Zmarł 30 grudnia 2012 roku. -Był bardzo ciepłym człowiekiem, lubił opowiadać historie ze swojego życia wnukom – wspomina go córka Halina Zylik. 

W ’43 został ranny, podczas akcji przeciw gestapo w Radzyniu. W Komendzie Obwodu AK był wywiadowcą i łącznikiem. Brał udział w akcji odbicia więźniów, zatrzymanych przez bezpiekę. Z radzyńskiego więzienia był przewieziony do Zamku Lubelskiego. Był w oddziale z „Jamesem”(Leonem Sołtysiakiem).

Z Radzynia wyjeżdża do Ostródy w 1947, tam zdaje maturę. Rok później, rozpoczyna studia na wydziale matematyczno-fizycznym lubelskiego UMCS. W ’49 wraca do Ostródy i podejmuje naukę w Wyższej Szkole Ekonomicznej wydziału morskiego w Sopocie.

Później był naczelnikiem wydziału kredytowego  w ostródzkim Banku Rolnym, głównym księgowym w radzyńskim Przedsiębiorstwie Budowlanym, zastępcą dyrektora w „Horteksie”, wicedyrektorem oddziału PKS-u, zastępcą dyrektora w ówczesnej Wojewódzkiej Spółdzielni Mleczarskiej „Spomlek”, biegłym sądowym i rzeczoznawcą NIK-u. – W ’64/5 przyjechaliśmy do Radzynia, tutaj rodzice wybudowali domCały czas  był na kierowniczym stanowisku, był bardzo lubiany – wspomina tatę p. Halina.

Po 1989 pracował przy powstających organizacjach kombatanckich, pełnił funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej przy Zarządzie Głównym Zrzeszenia „WiN” w Lublinie.  Z Radzynia wyprowadził się w 1986 roku, od ’97 roku otrzymywał rentę inwalidy wojennego.

Pan Marian z córką Haliną, wykład UTW.

Razem z Ludwikiem Zaborkiem tatuś odsłaniał tablicę, umieszczoną na frontonie katowni Gestapo/UB – opowiada córka „Kamienia”, Halina Zylik. – Opowiadał mi o akcji zabicia  gestapowca Dykowa, na samym skraju lasu -w drodze z ul. Wisznickiej na Wohyń. 

Jego rodzony brat, Józef wówczas 18-latek był rozstrzelany w Sitnie. W ekshumacji uczestniczył drugi brat ojca, ks. Stanisław. Tata sporo przeszedł.  Mówi  o zdjęciu ojca, który opowiada o starym Radzyniu podczas nagrywania dokumentu „Dziatki-dziadkom”. – Tatuś stał przy starej bibliotece przy Urzędzie Miasta. Z tyłu był taki budynek gospodarczy, tata opowiadał, jak szedł  tam w czasie okupacji z kolegą. Zawołało ich gestapo, żeby stamtąd wyciągnęli ciała. 

Z żoną Celiną przeżył 64 lata małżeństwa, doczekał 11 wnuków, 8 prawnuków. Nasz bohater wystąpił także w dokumentalnym filmie „Dziatki- dziadkom”:

Został odznaczony Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem „Za wolność i niepodległość”, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem AK, WiN, Partyzanckim, czterokrotnie Medalem Wojska „Polska swemu obrońcy”.

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Historia Orląt na zdjęciach, cz. XIX

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Z przewodnika Stagrowskiego, cz. XII

Skomentuj