banner

Droga krzyżowa „Oczami Maryi”

Parafia Św. Trójcy zaprasza na Drogę Krzyżową „Oczami Maryi” w najbliższy piątek 12 kwietnia o godz. 19:00.

 

Rekolekcje wielkopostne w parafii św. Anny

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Nowi ministranci i lektorzy

Liczba komentarzy 1

  1. szaniec
    12/04/2019

    Czeladź ze świtania krzątała się w obejściu, czyniąc powinności swoje i kiedy konia osiodłano Maciej do okna podszedł i dał znak gotowości. Pacierz ranny uprzednio przed obrazem Matki Bożej zmówiwszy, konia dosiadłem i do kościoła św. Trójcy na Spowiedź świętą i Mszę cichą poranną z wolna ruszyłem .Śniegi stopniały i ziemia namoczona wielce wszędzie błoto czyniła. Okolica powoli do życia się budziła, jednak spalone kikuty domostw smutny widok czyniły i pamięć heretyckiego Szweda przywracały. Tedy widok ten sprzed oczu odganiając, Różaniec wziąłem i w część Boleściwą wzrok swój i duszę skierowałem. Kiedym drogę Pana Jezusa Chrystusa na Golgotę rozważał, nagle słońce za chmur wyszło i promieniami blask świetlisty na jelcu szabli u boku będącej uczyniło. Pamięć wróciła okrutnych czasów pod Batohem, które Pan Czarniecki w liście do mnie opisywał, a których to nieludzkich mordów ona szabla świadkiem była. Ojca mojego wraz z Panem Zabielskim i Panem Rokitnickim w pęczek związanymi będąc, rozkazem Chmielnickiego wraz z innymi usarzami na majdan wywleczono chcąc Lachom oddać za beresteckie zwycięstwo, za co teraz gardłem mieli zapłacić. Sam Pan Czarniecki uratowan przez Tatarów okup im solenny obiecując, szablę ojcowską którą z pola wraz z kilkoma innymi zebrać zdołał, wraz z listem opisującym ostatnie jego chwile posłał do domu mego. Krew zaczęła buzował w głowie na myśl o męczeństwie rycerstwa polskiego i aby zły duch pokusy złości w umyśle nie czynił actus iaculatoriae prędko odmówiwszy do modlitwy Różańcowej powróciłem, po ukończeniu której wzrok podniosłem i kościół radzyński i zamek w oddali ujrzałem. Ileż to razy pacholęciami będąc na grobli i moście przy zamku hartowaliśmy ciało na palcaty do krwi się próbując, by potem obmywszy się w rzece, do ojca Stanisława biec i słuchać prawd Bożych solidnie wykładanych.
    – Pierwszym przedmiotem wiary jest to, że Bóg jest jeden – zaczynał jezuita.
    – Co znaczy Bóg wielebny Ojcze? spytał któryś z dziatwy.
    – Oznacza kogoś, kto rządzi, kieruje wszystkimi rzeczami. Ten zatem wierzy, że Bóg istnieje, kto dostrzega w świecie ład i celowość. Nie wierzy natomiast ten, kto wszystko przypisuje przypadkowi.Niektórzy wierzą wprawdzie ,że Pan Bóg kieruje światem, nie sądzą jednak, by mieszał się do ludzkich czynów.Sąd taki opierają na tym, że na świecie jest wielu dobrych ludzi, którzy cierpią i złych, którym się dobrze powodzi.świadczy to według nich o tym, że nie ma Opatrzności Bożej. Tak twierdzić jest jednak wielkim nierozumem. Bo jest to tak, jak gdyby ktoś niemający pojęcia o leczeniu, a widząc, że medyk jednemu podaje wodę, a drugiemu wino, jak tego domaga się wiedza medyczna, utrzymywał, że dzieje się to z przypadku. Pan Bóg wie doskonale co komu jest potrzebne do Zbawienia.
    Potem czytał nam żywoty Świętych Pańskich ojca Piotra Skargi, którego znał z młodzieńczych czasów, bo ojciec Skarga uczył go na dworze króla Zygmunta III. Sławny ten jezuita, był też onegdaj u Pani Mniszchowej na zamku radzyńskim, wdowie po Panu Mikołaju, którego ojciec jako husycki kacerz z Moraw onegdaj uciekał i w Polszcze opiekę znalazł. Pani Mniszchowa, z rodu Działyńskich wychodząca i z wielkim rodem Kostków skoligacona, ojca Skargę o pomoc w budowie kościoła Św. Trójcy prosiła, któren stać miał na miejscu starego drewnianego jako pamiątka przebłagalna za grzechy odstępstwa. Abrysy kościoła radzyńskiego sam Rzym zatwierdzał po dwakroć uprzednio je odrzucając, aż x Skarga z Panem Janem i jego mularzami do Radzynia zjechali i projekt sporządziwszy suplikowali listem o zatwierdzenie, co się po czasie jakimś udało. Wielki ten kaznodzieja zmarł wkrótce w Krakowie, opłakiwany przez wszystkie stany w Radzyniu, bo kto żyw pamiętał jego Msze Święte i kazania przed cudownym obrazem Matki Bożej Różańcowej w kaplicy sprawowane.Kaplica ta, przy kościele murowanym fundacji Mniszchów mieści ich zaśnięte postacie wyrżnięte w pięknym marmurze przez mistrza Tomasza. Dziś miasto to królewskie do dzierżawy Imć Pana Henryka Denhoffa należy, sławnego pułkownika rajtarii przez Króla Jegomości do godności generała lejtnanta podniesionego i któren za wielkie zasługi w wielu wojnach starostwo radzyńskie piastuje.

    Koń z wolna wszedł na most obok młyna, za którym, tuż przy sadzie plebańskim, figura św. Antoniego witała od lat wiernych do kościoła spieszących. Przy bramie kościelnej co frontem do zamkowej stoi zeskoczywszy z konia, uwiązałem go u płota, a sam cmentarną aleją idąc, wszedłem wielkimi drzwiami do babińca, w której kilku żebraków ni to siedząc ni klęcząc o jałmużnę prosiło.Śpiew Godzinek roznosił się po wnętrzu kościoła, które ustami mansjonarza głosiły chwałę Najświętszej Panienki, a wtórowała mu garstka mieszczan i zamkowej czeladzi.Siła ten kościół wycierpiał w ostatnie wojnie z heretyckiej ręki i gdyby nie ofiarność x Stanisława i bractwa różańcowego, to nie tylko sprzęta liturgiczne, ale i monstrancja co to sam biskup Tomicki parafii ofiarował i cudowny obraz Matki Bożej splądrowany niechybnie być musiał. Święty ten obraz z kilkoma inszymi jeszcze, co to nie tylko wyprawę moskiewską pamiętały, ale i sejm Parczowski, na którym po natchnionej przemowie nuncjusza Commendone, król dekrety świętego Soboru trydenckiego przyjął, świątobliwy ten kaznodzieja w zagłębieniu zamurował. Dziś w tym miejscu jak dawniej spowiednica stoi i w niej to x Stanisław grzechów ludzkich słucha, a mocą przez Pana Boga daną jednym odpuszcza, a innym zachowanie czyni. Przed belką tęczową z Chrystusem ukrzyżowanym teraz zasłoniętym, padłem na kolana i przed świętą spowiedzią Confiteor odmawiając na ołtarz wielki piękny snycerskiej roboty z czcią patrzyłem. Słońce ledwie się przebijało przez okna, która już przed Wielkim Tygodniem starym zwyczajem zasłonięte suknem były i tylko dwie świece na onym wielkim ołtarzu palące i wieczysta lampa coram tabernaculo światła dodawały. Nagle ze skarbca co to na przeciw zachrystyi umieszczon drzwi skrzypiąc się otworzyły i zgarbiona nieco postać wolnym krokiem, na środku nawy przyklękając, do spowiednicy się udała.Był to jezuita x Stanisław Kazanowski.

Skomentuj