banner

Konf. pielgrzymkowa: sakrament miłosierdzia

Spowiedź, czyli Sakrament Pokuty i Pojednania często bywa nazywana Sakramentem Miłosierdzia. Rzeczywiście, konfesjonał jest miejscem, gdzie Bóg wychodzi naprzeciw człowiekowi z gotowością przebaczenia każdego grzechu, jeśli tylko ten zachce do Niego powrócić i na nowo zawierzyć Mu swoje życie.

1. Grzech – jako odejście od Boga.

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo. Stworzył go jako istotę wolną i rozumną. Wolną, tzn. mającą zdolność dokonywania wyborów; rozumną, czyli posiadającą umiejętność oceniania swoich czynów. Człowiek nie otrzymał jednak pełni poznania, czyli „wszechwiedzy”. Tak więc nie potrafi on, sam z siebie, określić tego, czy coś jest dobre, czy złe. Prawidłowej oceny czynu może dokonać tylko i wyłącznie w oparciu o Boże objawienie, prawdę przekazaną przez Stwórcę. To Bóg posiada przymiot wszechwiedzy, dlatego tylko On wie co jest dobre, a co złe. Bóg stwarzając człowieka oraz cały świat określił prawa, które nim rządzą, aby mógł on dobrze funkcjonować. To tak, jak każdy konstruktor, wynalazca do stworzonego przez siebie urządzenia dołącza instrukcje obsługi, określając do czego dana rzecz może służyć, w jakich warunkach będzie ona poprawnie działać, jakie okoliczności mogą sprawić, że ulegnie awarii, albo w jakich sytuacjach może wyrządzić krzywdę użytkownikowi – jakże rzadko czytamy takie instrukcje obsługi.

Bóg, który jest „konstruktorem” świata i człowieka również dał nam swego rodzaju instrukcje, która miała pozwolić żyć szczęśliwie w stworzonym dla nas świecie. To jest właśnie prawo moralne, które zostało najpierw wpisane w ludzką naturę, a później także wprost objawione człowiekowi. Księga Rodzaju tak to ujmuje: „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz»” (Rdz 2, 15-17). Oczywiście, biblijne drzewo, jest tu tylko pewnym obrazem, znakiem. Nie chodzi o to, że Bóg zabronił spożywać owoce z jednego drzewa, a z reszty pozwolił jeść. Drzewo poznania dobra i zła jest symbolem osądzania tego, co jest moralnie dobre, a co złe, czyli samowiedzy moralnej i samostanowienia. Posunięcie się człowieka do tego, by samemu określać co jest dobra, a co złe musiało doprowadzić do zniszczenia, śmierci. Nie mając pełnej wiedzy, pełnego rozeznania – które jest przymiotem Boga – człowiek nie mógł dokonać właściwego wyboru. Tak więc istotą Bożego rozkazu było zaufanie i posłuszeństwo Bogu; zawierzenie siebie i swojej wolności. Chociaż człowiek, który jest wolny – może „zerwać i zjeść owoc”, jednak nie mając pełnego poznania, czy to będzie dla niego naprawdę dobre, czy złe – powinien ufać Bogu i podporządkować Mu swoją wolność. Jak wiemy, człowiek zerwał i spożył owoc z „drzewa poznania”, w konsekwencji odrzucając Boga.

W Starym Testamencie występuje wiele słów na określenie grzechu. Najważniejsze z nich to: chatha (chattăh), które oznacza ruch w niewłaściwym kierunku, zagubienie celu drogi, czynność chybioną; pesza’ – podkreśla element buntu i niewierności wobec Boga. Tak jak dziecko buntuje się i spiera ze swoimi rodzicami, tak Izrael buntuje się przeciwko Bogu i okazuje się niewierny Przymierzu. Grzech pierworodny jest więc odrzuceniem życia według koncepcji Boga, a podjęciem go w oparciu o własną wizję – bez Boga. Innymi słowy, człowiek, który wybiera grzech – mówi: „Ty, Boże nie masz racji, ja wiem lepiej niż Ty, co jest dobre, a co złe”. Taki człowiek nie chce żyć razem z Bogiem, czuje się przez Niego ograniczany, uważa, że sam jest mądrzejszy. Podobny obraz grzechu, ukazuje Jezus w przypowieści o Synu marnotrawnym. Starszy syn czyje się tłamszony przez ojca, ograniczany, jest mu tam źle. Wydaje mu się, że jeśli odejdzie od ojca i sam będzie mógł o sobie decydować to  będzie mu lepiej. Odchodzi więc. Początkowo nawet wydaje mu się, że to „nowe” życie jest lepsze; żadnych ograniczeń, wszystko wolno, nikt na nic nie zwraca uwagi. Przez jakiś czas tak żyje, zaspokajając swoje pragnienia i żądze. Jednak taki stan pozornego szczęścia, gdy człowiek żyje tylko dla siebie, nie trwa długo, gdyż ciągle jest mu za mało, ciągle potrzeba więcej – emocji, wrażeń, doświadczeń, pieniędzy… Przychodzi w końcu taki moment, że te dobra które posiadał od początku, można je określić różnie – w przypowieści chodzi dosłownie o pieniądze – ale może to być równie dobrze: wrażliwość, dobre serce, cnoty, itd., przy takim sposobie życia kiedyś się skończą, zostaną wyczerpane. I tak też się dzieje w przypadku tego człowieka. Wiemy do czego doprowadziło go życie według własnej koncepcji: „Pragną on napełnić swój żołądek strąkami, które jadły świnie”, a nawet tego nikt mu nie dawał (Łk 15, 16). Jak nisko można upaść, jak bardzo się upodlić, gdy odrzuci się miłość ojca i zacznie realizować własną wizję życia.

2. Cała prawda o grzechu.

Zrozumienie, czym jest grzech, do czego prowadzi, pozwala człowiekowi na nawrócenie – zmianę sposobu życia. Trzeba jednak pamiętać, że jest ktoś, komu bardzo zależy, abyśmy nie byli posłuszni Bogu i odwrócili się od niego. Szatan, bo o nim mowa, nigdy nie próżnuje i zawsze stara się nam podpowiadać, co dla nas będzie najlepsze. Zwróćmy jednak uwagę, na jakże podstępne jego działanie. On nigdy nie nazywa zła po imieniu, wręcz odwrotnie, mówi, że zło tak naprawdę będzie dla człowieka dobre, lepsze. Szatan jest wrogiem człowieka, któremu zależy tylko na tym, aby go zniszczyć. Nie może on jednak bezpośrednio uczynić człowiekowi krzywdy, dlatego próbuje tak go zmanipulować, by ten sam siebie zniszczył. Można powiedzieć, że szatan jest mistrzem marketingu. Znana jest anegdota, jak to pewien człowiek po śmierci dostał szansę wyboru gdzie będzie miał spędzać całą wieczność. Dla pewności postanowił sprawdzić, gdzie będzie mu lepiej. W niebie było, jak zapowiadano: ładnie i spokojnie. Dla światowego i niezwykle nowoczesnego człowieka było jednak trochę zbyt nudno. Poszedł więc, aby obejrzeć piekło. Wchodzi i aż go zamurowało: stoły suto zastawione, o czym tylko można pomarzyć, huczna zabawa, niesamowite gadżety techniczne, których jeszcze na ziemi nie widział. Nawet się nie zastanawiał, szybko powrócił, wypełnił pędem odpowiednie formularze i szczęśliwy wkroczył do piekła – tak mu się spieszyło. Diabeł po otrzymaniu odpowiednich dokumentów zaprowadził go do innej Sali, w której niestety stały kotły z wydzierającymi się nieszczęśnikami. Ów człowiek, zaskoczony, zażądał wyjaśnień: jeśli to jest piekło, to co to było co widziałem? Na co odpowiedział diabeł: To był tylko dział marketingu. Grzech, który często wydaje się drogą na skróty w dążeniu do jakiegoś dobra (najczęściej do różnie rozumianego szczęścia), w rzeczywistości okazuje się drogą prowadzącą na manowce.

Czym zatem jest grzech? Przede wszystkim jest obrazą Boga i zerwaniem jedności z Nim. Grzech odnosi się do Boga, a nie – jak potocznie sądzimy – jest to „robienie brzydkich rzeczy”, krzywda wyrządzona drugiemu człowiekowi, „złamanie zasad”, „postępek, którego człowiek uczciwy powinien się wstydzić”. Aby zrozumieć, czym jest grzech, musimy przede wszystkim zmienić perspektywę spojrzenia na niego. Dokonuj się on nie pomiędzy ludźmi, ale pomiędzy Bogiem, a człowiekiem. Oczywiście, grzech czasem ujawnia się w relacjach z bliźnimi, godzi w nich, a także dotyczy błędnego odniesienia do samego siebie, jednak w swym najistotniejszym wymiarze dotyka Boga. Zrozumiał to król Dawid, który skrzywdził swojego poddanego, zabierając mu żonę i skazując go podstępnie na śmierć. Kiedy uświadomił sobie co uczynił, ułożył psalm, w którym wypowiada słowa: „Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą” (Ps 51, 6). Dawid uświadomił sobie, że postępując niesprawiedliwie wobec Uriasza, obraził samego Boga i wobec niego postąpił niegodziwie.

Grzech jest wydarzeniem osobistym. Dzieje się pomiędzy osobą Boga, a osobą człowieka, który wypowiada Mu posłuszeństwo, rezygnuje ze swego synostwa Bożego, okazuje Bogu pogardę i niewdzięczność. Grzech jest rezygnacją, odrzuceniem drogi wskazanej przez Boga, prowadzącej do prawdziwego dobra – życia wiecznego – a wyborem drogi własnej (wydającej się łatwiejszą), która ma zapewnić człowiekowi w jakiś sposób rozumiane przez niego szczęście. Ta druga droga, która na początku wydaje się być łatwiejsza i szybsza w konsekwencji okazuje się ślepym zaułkiem.

Uczniowi nie rzadko może się wydawać, że wymagania nauczycieli są przesadne. W związku z czym pojawia się pokusa, aby na sprawdzianie, czy egzaminie posłużyć się kłamstwem i skorzystać ze ściągawki. Jest to także łatwiejszy sposób na zaliczenie danego kolokwium, gdyż nie trzeba przeznaczać aż tyle czasu, by się odpowiednio przygotować. Wydaje się więc to sposobem łatwiejszym i szybszym do osiągnięcia sukcesu. Jednak w konsekwencji takie postępowanie okazuje się drogą donikąd. Kto z nas chciałby się leczyć u lekarza, który od szkoły podstawowej po ostatni egzamin zawodowy postępował nieuczciwie i tak naprawdę niczego nie umie? Albo kto by zaufał radcy prawnemu, który wszelkie możliwe egzaminu przepisał od kolegi i na niczym się nie zna?

Grzech jest wyborem czegoś, co na początku wydaje się być alternatywnym rozwiązaniem, ale jest łatwiejsze, przyjemniejsze, szybsze, jednak nigdy nie może doprowadzić do celu, który stoi przed człowiekiem. To tak trochę, jakby ktoś chciał polecieć na księżyc, ale stwierdził, że konstruowanie rakiety kosmicznej to zbyt trudna i skomplikowana sprawa, więc on zbuduje sobie dużą trampolinę. Przecież i to, i to pozwoli mu się oderwać od ziemi.

Najważniejsze jest tu zatem zrozumienie tego, że grzech nigdy nie doprowadzi człowieka do prawdziwego szczęścia, takiego jakiego każdy z nas pragnie. Grzech może dawać tylko namiastkę szczęścia, szczęście na chwilę. Bóg chce dla nas prawdziwego szczęścia, które nigdy się nie skończy. Dlatego też prowadzi nas drogą, może trudniejszą, może dłuższą, ale taką która jest pewna, która prowadzi wprost do Królestwa Jego Ojca, tam gdzie nie ma zła, cierpienia, gdzie jest tylko Miłość i szczęście.

Czasami, niestety, człowiek spostrzega się dopiero na końcu drogi, że się pomylił, że obrał zły kierunek. Tak jak w przypowieści o synu marnotrawnym, dopiero gdy upadł tak nisko, że stracił wszystko co miał, gdy z człowieka wolnego stał się niewolnikiem, gdy nie miał co jeść, zrozumiał, że w domu Ojca jest lepiej, dlatego postanowił tam wrócić.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jakby wyglądał świat, gdyby wszyscy ludzie przestrzegali Bożych przykazań?

3. Sakrament pokuty – powrót do domu Ojca

„Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie»” (Łk 15, 18). Odkrycie istoty grzechu prowadzi człowieka do nawrócenia, pokazuje mu, że obrał złą drogę; motywuje do zmiany życia. Bóg, jak ten ojciec z przypowieści, wychodzi naprzeciw, aby przyjąć swoje dziecko do domu, otworzyć przed nim bramy Królestwa. Żaden grzesznik, który żałuje za grzechy i chce zmienić swoje życie nie odejdzie od konfesjonału bez daru Bożego przebaczenia. Miłosierdzie Boże nie zna granic. Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie przebaczy właściwie dysponowanemu człowiekowi.

Historia starotestamentalna o grzechu pierworodnym kończy się stwierdzeniem, że Bóg ukarał pierwszych ludzi wypędzeniem z raju. „Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia (Rdz 3, 24). To bardzo wymowny obraz, ukazujący prawdę, że człowiek odrzucając Boga, utracił dostęp do drzewa życia i sam, o własnych siłach nie może powrócić do raju. Konsekwencją grzechu, który jest odwróceniem się od Boga (będącego źródłem życia) musi być śmierć. Jedynie Bóg może na nowo otworzyć drogę ku sobie i sprawić, że zniknie przepaść, która oddziela grzeszne stworzenie o Stwórcy.

Historia zbawienia ukazuje miłość Bożą w misterium przebaczenia i pojednania. Bóg pierwszy wychodzi naprzeciw człowiekowi z darem zbawienia. To Jemu zależy na tym, żeby podźwignąć człowieka z nieszczęścia, jakim jest oddalenie od Zbawcy. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 16-17). Jak pisze Benedykt XVI: „To Boże działanie przybiera teraz dramatyczną formę poprzez fakt, że w Jezusie Chrystusie sam Bóg poszukuje „zaginionej owcy”, ludzkości cierpiącej i zagubionej. Gdy Jezus w swoich przypowieściach mówi o pasterzu, który szuka zaginionej owcy, o kobiecie szukającej drachmy, o ojcu, który wychodzi na spotkanie marnotrawnego syna i bierze go w ramiona, wówczas wszystko to nie sprowadza się tylko do słów, ale stanowi wyjaśnienie Jego działania i bycia” (Deus caritas est, nr 12).

Jezus przychodzi na ziemię, aby przekonać człowieka o miłości Boga oraz wziąć na siebie konsekwencję wynikającą z ludzkiego grzechu – śmierć, która ze sprawiedliwości należy się człowiekowi. Na tym polega Boże miłosierdzie, które wyraża się najpełniej w tajemnicy krzyża. Jezus bierze na swoje ramiona wszystkie ludzkie grzechy, aby uczynić zadość sprawiedliwości i ponieść wynikającą z grzechu konsekwencję – śmierć, wybawiając tym samym od tego człowieka i przywracając mu dziedzictwo w Królestwie Bożym. Sakrament pokuty i pojednania jest więc miejscem, gdzie miłosierny Ojciec przyjmuje na powrót swoje dzieci do domu, przywracając im godność dziecięctwa Bożego, a jednocześnie, sam ponosi skutki ich złych wyborów.

Bóg zawsze jest gotowy przebaczyć człowiekowi grzech, szanuje jednak ludzką wolność i czeka, aż ten zrozumie, że życie według jego własnej koncepcji nie prowadzi do szczęścia. By mogło się więc dokonać prawdziwe pojednanie z Bogiem, człowiek musi być właściwie dysponowany, przygotowany. Musi dostrzec swój grzech, przyznać się do niego i chcieć zmienić swoje postępowanie – zacząć żyć w posłuszeństwie Bogu, rozumiejąc, że nigdzie, poza domem Ojca, nie będzie mu dobrze. Innymi słowy musi się dokonać proces nawrócenia – zawrócenia z drogi grzechu, a pójścia drogą Ewangelii, by mogło rozpocząć się „nowe życie”. Miłosierdzie Boga, urzeczywistniające się w sakramencie pokuty i pojednania, pozwala człowiekowi w każdym momencie zapoczątkować to nowe życie.

ks. Andrzej Karwowski

Niedzielne rozważanie pielgrzymkowe

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Z sanktuarium MBNP

Skomentuj