banner

Święty Mikołaj

Dziś przypada kościelne wspomnienie świętego Mikołaja, biskupa Miry. Kim był?

Nie ma o nim zbyt wielu pewnych informacji. Jego postać obrosła z czasem legendami. Urodził się około roku 270 w Patarze w Azji Mniejszej, obecnie na terenie Turcji. Pochodził z zamożnej rodziny. Od dzieciństwa wyróżniał się pobożnością. To sprawiło, że jego stryj, po którym odziedziczył imię, poradził jego rodzicom i jemu samemu, by został duchownym. Z czasem został wybrany na biskupa Miry. Jego diecezja również znajdowała się na terenie Azji Mniejszej.

Był człowiek hojnym. Według jednej z legend, gdy pewien człowiek z biedy wpadł na haniebny pomysł nakłonienia swych córek do prostytuowania się, Mikołaj, dowiedziawszy się o tym, po cichu podrzucił przez komin worek z pieniędzmi, dzięki czemu nie tylko nie było mowy o paraniu się nierządem, ale też można było dać duży posag. Miał też wstawić się do cesarza Konstantyna Wielkiego, by ułaskawił trzech młodzieńców skazanych na karę śmierci za winę niewspółmiernie małą w stosunku do tak surowej kary. Był też szereg innych legend. Zachowała się w nich jednak pamięć człowieka dobrotliwego i szczodrego, który dbał o swych wiernych i zawsze ich wspomagał – zarówno materialnie, jak też duchowo. Św. Mikołaj zmarł około 345 roku.

Z czasem stał się jednym bardziej znanych świętych, czczonym zarówno w katolicyzmie, jak też prawosławiu. Jego wspomnienie przypada na 6 XII.

W XI wieku Azję Mniejszą podbili Turcy. Z obawy przed nimi szczątki świętego zostały zabrane z miejsca pierwotnego pochówku i przetransportowane do miasta Bari we Włoszech, gdzie znajdują się do dnia dzisiejszego.

Legendy o hojności świętego i dawaniu przez niego prezentów spowodowały, że wytworzył się zwyczaj dawania prezentów w dniu jego wspomnienia, to jest 6 XII. Bliskość tej daty do Świąt Bożego Narodzenia sprawiły, że zwyczaj ten przeniósł się także na Święta.

Niestety kultura masowa krajów zachodnich, głównie amerykańska, „wygumkowała” prawdziwego świętego i zastąpiła baśniową postacią w stroju krasnala. Był to skutek odrzucenia przez protestantyzm kultu świętych. Ostateczny wizerunek owej postaci ukształtowany został w 1931 roku przez reklamę Coca-Coli. Z czasem powstała wokół niej cała mitologia.

Na koniec wspomnę o radzyńskim akcencie. W naszym mieście w kościele Świętej Trójcy są aż dwa obrazy przedstawiające świętego Mikołaja. Jeden z nich wisi od niedawna. Został namalowany w XVIII wieku i pierwotnie znajdował się w cerkwi unickiej. W 2016 roku został odkryty na strychu kaplicy św. Anny i po konserwacji zawieszony w grudniu 2017 r. w kościele obok okna przy chórze. Nasz portal informował o tych zdarzeniach.

Oprócz tego przedstawienia w radzyńskim kościele od dawna znajduje się też wizerunek świętego w bocznym ołtarzu usytuowanym między boczną kaplicą z nagrobkiem Mniszchów a amboną. Został on – podobnie jak większość obrazów w najstarszej radzyńskiej świątyni – namalowany w latach 90. XIX wieku przez malarza Józefa Buchbindera.

Szczepan Korulczyk

ur. 1986, historyk z wykształcenia, absolwent UMCS w Lublinie

Lwów w wierszu zaklęty, czyli konkurs „Kresowi Piewcy Ojczyzny”

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

100. rocznica rozpoczęcia działalności przez Katolicki Uniwersytet Lubelski (8 XII 1918)

Liczba komentarzy 1

  1. szaniec
    06/12/2018

    Na Soborze Nicejskim znalazł się taki Ariusz, który wstał i ( jak to heretyk) ogłaszał bzdury, że niby Chrystus nie jest Bogiem i że kiedyś w ogóle nie istniał i tym samym zaprzeczał Trójcy Świętej. Co zrobił ten łagodny i dobrotliwy biskup Mikołaj ? Ano Św. Mikołaj ( wtedy jeszcze nie święty) wstał i tak mu z liścia zasunął, że kacerz się nogami nakrył. Młodzież powiedziałaby: wow! grubo! No grubo. Afera się zrobiła straszna. Wtrącono Mikołaja do więzienia, zabrano mu insygnia biskupie i biedaka chciano skrócić o głowę. Ale Opatrzność miała inne plany. Jednocześnie wielu biskupom, którzy uczestniczyli w Soborze, przyśnił się Pan Jezus dający biskupowi Mikołajowi Ewangelię a Matka Boża nakładała biskupowi zabrany przed uwięzieniem omoforion. Kiedy biskupi opowiadali między sobą ten sam sen, był to znak o niewinności biskupa Mikołaja, a dla nich nauka że trzeba z odwagą bronić prawd wiary. Dzisiaj, w erze wszechobecnej teologii wyzwolenia, modernizmu i fałszywie pojętego ekumenizmu, potrzebni są nam niezłomni hierarchowie Kościoła katolickiego,którzy przypomną wiernym co znaczy Ecclesia militans.

Skomentuj