Zamknij

75. rocznica śmierci Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” (3 I 1947)

06:05, 03.01.2022 | .
REKLAMA

Dziś mija 75. rocznica śmierci Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, legendarnego żołnierza wyklętego, który akurat wracał z akcji w Radzyniu.

Leon Taraszkiewicz urodził się 25 I 1925 roku w Duisburgu w Niemczech, gdzie jego rodzice przebywali na "saksach". Był synem rzemieślnika. Kilka miesięcy po jego urodzeniu się cała rodzina wraca do Polski. Przez następne kilkanaście lat mieszka we Włodawie. Po wybuchu wojny Taraszkiewicz zostaje aresztowany przez Niemców i wysłany na roboty do Niemiec w okolice miasta Halle. W 1942 r. uciekł stamtąd. Udało mu się dotrzeć aż do Chełma. Tam został aresztowany przez Gestapo. Zdołał jednak im uciec. Po kilku dniach ukrywania się u wuja dołączył do... sowieckiej partyzantki. Po wkroczeniu Rosjan w 1944 proponowano mu w związku z tym wstąpienia do Urzędu Bezpieczeństwa. Odrzucił jednak tę możliwość, w związku z czym został aresztowany. Był więziony w zamku lubelskim, potem w obozie pracy w Błudku (obecnie woj. lubelskie, pow. tomaszowski, gm. Susiec). W marcu 1945 r. miał zostać wywieziony. Ponownie udało mu się uciec. Nawiązał kontakt z przedstawicielem podziemia poakowskiego, Klemensem Panasiukiem "Orlisem". Dołączył do oddziału Tadeusza Bychawskiego "Sępa", przyjmując pseudonim "Jastrząb". Grupa ta w czerwcu 1945 r. przeprowadziła udane ataki na posterunki milicji w Wytycznie (obecnie woj. lubelskie, pow. włodawski, gm. Urszulin) i Sosnowicy (obecnie siedziba gminy w pow. parczewskim), rozbrajając znajdujących się tam milicjantów. Rozbroiła także grupę ormowców w Pieszowoli (obecnie pow. parczewski, gm. Sosnowica). Oddział wpadł jednak w zasadzkę UB, w wyniku którego zginęła część jego członków, w tym "Sęp". Nowym dowódcą został właśnie "Jastrząb", który w czasie wcześniejszych akcji wyróżnił się odwagą, charyzmą i zdolnościami. W lipcu do oddziału „Jastrzębia” dołączył jego brat, Edward, który też został wywieziony na roboty do Niemiec i który wrócił stamtąd dopiero latem 1945 roku. Bracia Taraszkiewiczowie stali się legendarnymi "żołnierzami wyklętymi".

5 II 1946 roku oddział "Jastrzębia" na kilka godzin opanował Parczew, zadając straty tamtejszym posterunkom UB i MO.

Pod koniec lipca partyzanci zasadzili się na grupę ubeków. Nieoczekiwanie wzięli do niewoli... siostrę Bolesława Bieruta – Zofię Malewską – oraz jej męża, syna i synową! Po dwóch dniach jeńcy zostali wypuszczeni.

W październiku 1946 r. żołnierze "Jastrzębia" razem z oddziałem Józefa Struga "Ordona" przeprowadzili spektakularny atak na siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie. Najpierw partyzanci szybko i sprawnie opanowali i rozbroili komendę milicji, potem zaś, zostawiwszy tam grupę strażników, zaatakowali główny cel. W walce zginęło kilkunastu ubeków, a ponad dwudziestu zostało rannych. Udało się uwolnić wszystkich przetrzymywanych we włodawskim UB więźniów.

Niedługo po tym żołnierze "Jastrzębia" planowali atak na magazyn broni w Chełmie, ten nie doszedł jednak do skutku wskutek przypadkowego napotkania oddziałów Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co doprowadziło do potyczki. Była ona zwycięska, ale wymusiła rezygnację z planu.

Na początku grudnia 1946 r. partyzanci zaatakowali pociąg z zaopatrzeniem dla UB. Udało się zdobyć dużą ilość żywności oraz umundurowania.

24 XII 1946 r. żołnierze z oddziału "Jastrzębia" zostali zaatakowani przez ubeków w trakcie... wieczerzy wigilijnej. Wściekłość wywołana takim terminem ataku sprawiła, że zaplanowali akcję będącą rewanżem. Uderzyli mianowicie na siedziby MO i UB w Radzyniu. Celowo na datę wyznaczono... noc sylwestrową (z 31 XII 1946 r. na 1 I 1947 r.). Akcja ta, przeprowadzona we współpracy z miejscowymi żołnierzami wyklętymi, niestety się nie powiodła. Inaczej niż we Włodawie nie udało się wedrzeć do środka budynku i nikogo uwolnić. Na temat akcji w naszym mieście można przeczytać w opublikowanym na portalu oddzielnym artykule:

https://radzyninfo.pl/pl/545_historia/83464_70-rocznica-ataku-win-na-radzynski-urzad-bezpieczenstwa-31-xii-1946-1-i-1947.html

Właśnie w trakcie powrotu z akcji w Radzyniu "Jastrząb" zginął w Siemieniu 3 I 1947 roku w potyczce z żołnierzami KBW mającymi "zabezpieczać" fałszowane wtedy wybory. "Żelazny" próbował przewieźć brata do lekarza, ale nie zdążył, gdyż "Jastrząb" zmarł w drodze.

Pierwotnie nowym dowódcą miał zostać żołnierz o pseudonimie "Bolek", ale "Jastrząb" tuż przed śmiercią Wacławowi Mielniczukowi "Wackowi" powiedział "Bolek mi to zrobił", co ten później przekazał bratu zabitego, Edwardowi "Żelaznemu". Obaj w oparciu o ten i kilka innych faktów uznali, iż "Bolek" jest agentem UB i że zabił "Jastrzębia". Doprowadzili do jego śmierci z pomocą Stanisława Kuchcewicza "Wiktora". Do dziś trwają dyskusję, czy partyzanci mieli rację.

Od tego czasu to Edward Taraszkiewicz "Żelazny" był dowódcą oddziału swego brata. Zginął w obławie dopiero w 1951 roku. Na jego temat pisałem w oddzielnym artykule:

https://radzyninfo.pl/pl/545_historia/229428_70-rocznica-smierci-edwarda-taraszkiewicza-elaznego-.html

Ciało "Jastrzębia" zostało dzięki "Żelaznemu" potajemnie pochowano na cmentarzu w Siemieniu. Tym samym jako jeden z nielicznych żołnierzy wyklętych miał własny grób, choć bezimienny. Wąska grupa osób wtajemniczonych w sprawie nie zdradziła się aż do lat 90., gdy można już było o tym mówić. Ponowny, oficjalny pogrzeb odbył się w 1991 roku. W roku 2016 ciało zostało poddane badaniom zleconym przez Instytut Pamięci Narodowej, które oficjalnie potwierdziły, że szczątki pochowane w Siemieniu należały do Leona Taraszkiewicza.

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%