Zamknij

75. rocznica sprawy leszczyńskiej z 1947 roku

06:05, 27.05.2022 | .
REKLAMA

Dziś mija 75. rocznica potyczki między żołnierzami radzieckimi a żołnierzami LWP, którzy stanęli w obronie porwanej przez Rosjan kobiety.

Do zdarzenia doszło w nocy z 27 na 28 V 1947 roku. Mąż młodej kobiety, Zofii Rojuk, sprzedał ją za butelkę wódki żołnierzom radzieckim. Ci porwali ją, rozdzielając z dzieckiem. Tłumaczyli, że rzekomo wywożą ją do Związku Radzieckiego jako obywatelkę radziecką, jako pretekstu używając tego, iż pochodziła z Kresów. W rzeczywistości jechali pociągiem w zupełnie innym kierunku, nie na wschód, ale do swojej jednostki w Legnicy. Po dotarciu na miejsce zostałaby zgwałcona i zapewne potem zamordowana. Przerażona kobieta dyskretnie dała znak współpasażerowi, krawcowi Feliksowi Lisowi. Ten odważył się zainterweniować. Zawiadomił obsługę pociągu. Po dojechaniu pociągu do stacji w Lesznie próbował interweniować milicjant, kapral Zygmunt Handke. Spotkał się z agresją, wyzwiskami i grożeniem bronią. Podobnie potraktowani zostali funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei. Wobec tego zawiadomiono miejscową jednostkę wojskową. Na dworzec przybyła grupa żołnierzy na czele z podporucznikiem Jerzym Przerwą. Obstawili oni dworzec, a ich dowódca próbował rozmówić się z dowódcą sowieckim. W trakcie ich rozmowy doszło jednak do strzelaniny. Grupa Rosjan, rozzłoszczonych tym, że nie mogą się swobodnie przemieszczać, otworzyła ogień, na który żołnierze Ludowego Wojska Polskiego również odpowiedzieli ogniem. W potyczce zginęło trzech Rosjan.

Śledztwo zostało szybko przejęte przez władze wojskowe. Było tak prowadzone, by wybielić agresorów. Zeznania wymuszano torturami. Według oficjalnej wersji do rzekomo spokojnych Rosjan bez powodu zaczęto strzelać. W procesie przeprowadzonym w koszarach 86. Pułku Artylerii Przeciwlotniczej podporucznika Przerwę i trzech jego podwładnych – kaprala Wacława Warwasińskiego, kanoniera Władysława Łabuzę oraz kanoniera Stanisława Stachurę skazano na śmierć przez rozstrzelanie. Kanoniera Tadeusza Nowickiego oraz milicjanta Zygmunta Handkego skazano na 10 lat więzienia, a Feliksa Lisa – na 12 lat. Bolesław Bierut ułaskawił kanoniera Nowickiego, a kanonierowi Stachurze zamienił karę śmierci na 15 lat więzienia. Pozostałe wyroki pozostały bez zmian i zostały wykonane.

Zofia Rojuk w procesie została pominięta. Po cichu wywieziono ją do Związku Radzieckiego. Na kilkanaście lat trafiła do łagru. Po śmierci Stalina została z niego wypuszczona. Pozwolono jej wrócić na Kresy, ale nie do Polski. W latach 60. dzięki Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi jej córka, z którą ją rozdzielono, zdołała nawiązać z nią kontakt.

Sprawa jest szokująca. Świadczy też o podporządkowaniu "polskich" komunistycznych władz Związkowi Radzieckiemu, wskutek kryto zwykły bandytyzm, skazując na śmierć lub wieloletnie więzienie ludzi, którzy stanęli w obronie pokrzywdzonej.

Wprawdzie w aktach sprawy jest notatka, iż sprawa miała być ona "pokazowa", ale zapewne chodziło jedynie o kręgi wojskowe. Żołnierzom służącym w wojsku z nazwy polskiemu chciano pokazać, że mają być bezwzględnie ulegli wobec Rosjan. Natomiast szersze kręgi społeczeństwa nic o sprawie nie wiedziały, bo rozprawa była bez udziału publiczności. Przez wiele lat była "białą plamą", nieistniejącą w świadomości społecznej, nieznaną nawet w samym Lesznie, i to także po 1989 roku. Dopiero w 2004 roku opisał ją dziennikarz Krzysztof Kaźmierzczak. Po nim zainteresowali się nią historycy z Instytutu Pamięci Narodowej. Dziś na dworcu w Lesznie jest tablica pamiątkowa przypominająca to dramatyczne wydarzenie.

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%