Kobieta. To było tak zabawnie, że znaliśmy się trochę przez internet, trochę pisaliśmy. Później był rok przerwy. Potem odezwaliśmy się na facebooku. Dwa tygodnie pisania, napisałem: dobra, to spotkajmy się w Lublinie. Najzabawniejsze było to, że strasznie długo mieszkałem u rodziców, którzy pogodzili się z tym, że mój start w dorosłość jest wyjątkowo kulawy. A ja pewnego dnia wziąłem małą torbę podróżną, pojechałem do Lublina i już zostałem. A po 3 dniach się oświadczyłem. I tak zniknąłem z Radzynia, ku zdziwieniu wielu osób.
2015-07-06 08:00:35