A myśmy się spodziewali…

Nasi eksperci „Radzyńskiego mundialu” o wczorajszej porażce Polski z Senegalem (1-2).

Przemysław Kośmider:  Bez ładu i składu, tragedia to mało powiedziane, po mundialu powstanie nam chyba nowe powiedzonko – parówki Nawałki 

Bartłomiej Janowski: Wczoraj wieczorem pomyślałem, że Polskę stać na wygranie z Kolumbią i Japonią, i wyjście z grupy. Właściwie nie wiem, dlaczego przyszło mi to do głowy, ponieważ zagraliśmy beznadziejnie. To niewytłumaczalne, bo nie sądziłem, że ten zespół może zaprezentować się tak źle. To była Korea, to był Ekwador… Pozostaje nadzieja.

Adam Świć: 

Zawód straszliwy. Można przegrać mecz, ale – na Boga! – nie w takim stylu. Najbardziej przerażał brak siły, szybkości, przegrane pojedynki jeden na jeden. I dotyczyło to WSZYSTKICH piłkarzy, więc to nie przypadek. Mam wrażenie, że obozy przygotowawcze bardziej zaszkodziły niż pomogły – może trzeba było umówić się w Moskwie dzień przed meczem,  a wcześniej pourlopować… Przegrywaliśmy z Koreą i Ekwadorem na początek MŚ, ale Senegal wydaje mi się drużyną sporo od tamtych słabszą. Bramki praktycznie strzeliliśmy sobie sami (najpierw niecelny strzał trafił w Cionka, a potem chytrze dobrana zielona koszulka Senegalczyka zlewająca się z murawą spowodowała, że Bednarek go w ogóle nie zauważył…).

W drugim meczu naszej grupy niespodziewana wygrana Japonii z Kolumbią. Mecz dla Kolumbijczyków zaczął się koszmarnie, ale potem zrobili za mało, żeby odwrócić zły los. W niedzielę czeka nas więc mecz o wszystko dwóch przegranych ekip, mecz, w którym remis nic nikomu nie daje. Nadzieje już niewielkie – właśnie z powodu zadziwiających braków szybkościowych i kondycyjnych: tego raczej w cztery dni zmienić się nie uda.

Jakub Hapka: Graliśmy z zaciągniętym ręcznym i pianinem na plecach. Sztab podobno obserwował mecze Senegalu na płytach od 3 lat, a od chwili wylosowania wszystkie ich mecze na żywo. I co z tego? Piszczek był do zmiany po kwadransie, podobnie Błaszczykowski, niewidoczny Zieliński, zagubiony Milik…I Nawałka z syndromem Smudy (asystenci są od zapełnienia ławki?) – za późno czekał ze zmianami. Wszystko rwane, szarpane…Fizycznie lepiej od nas wygląda Panama, znów nasi zajechani?! Nie wyjście z grupy powinno skutkować pożegnaniem z Nawałką, ale i z niektórymi zawodnikami. Gorycz i kac.

Michał Musiatowicz: Przegraliśmy na własne życzenie. Środek Cionek-Pazdan mnie osobiście zdenerwował, ale myślałem, że zaufam Nawałce i może są po prostu w formie. Ale oczywiście było inaczej. Strzał słaby, który Cionek mógł wybić w każdy możliwy sposób, a nie taki jaki zrobił.

Druga bramka –  ciężko powiedzieć, ale nie ma co winić Bednarka – sędzia też się dołożył wpuszczając Sednegalczyka, który był poza boiskiem – w mojej ocenie nietrzeźwe zachowanie Szczęsnego, który szedł na przebój z Bednarkiem nie wiadomo po co. Mógł krzyczeć do Janka, że ma plecy i dać mu wygrać pojedynek, a nie zostawiając bramkę pustą.

W każdym razie nie graliśmy nic, do tego kontuzja Kuby. Sędzia sędziował bardzo nie okej. My za byle pierdołę dostaliśmy żółtą, a oni musieli nas faulować cały czas, by dostać kartkę. Do tego sędzia zatrzymywał nam akcje, nie potrafił dopasować się do sytuacji np. kiedy mamy faul on nie gwiżdże,a puszcza akcje (jak przy faulu na Kubie) – potem tracimy piłkę. Albo my chcemy szybko zacząć grę,a on każe wracać i jeszcze raz zaczynać , a Senegalczycy już się poustawiali.

W mojej ocenie Senegal nie zasłużył na zwycięstwo. Nie zagrali nic wielkiego, nie stworzyli żadnej 100-procentowej okazji. Nie atakowali, czekali. Mecz frustrujący, sposób tracenia goli za łatwy. Wszystko czego się obawiałem stało się faktem. Nie ogarniam decyzji Adama i tego, dlaczego wyszedł środek Cionek-Pazdan, który prawie ze sobą nie grał nigdy. Przygotowywał Bednarka, a dał Cionka, który nigdy dobrze nie grał.

Myślę, że powoli trzeba myśleć nad zmianą trenera na kogoś z wysokiej półki z zagranicy. Kogoś, kto wykorzysta potencjał kadry. I budować kadrę na nowo. Nawałka trzyma się uporczywie tych samych zawodników, nie umie wprowadzać nowych i się tego boi. Tak nic nie osiągniemy. Cionek, Pazdan,Milik. Pazdan grał w miarę pewnie(zaskoczył mnie), ale Cionek popełnił błąd kardynalny. Milik grał piach(Teodorczyk grał lepiej w sparingach). Nawałka w trudnej sytuacji nie umiał zmienić obrazu gry, taktyka była beznadziejna.

Widzę ,że te wiele lat z Nawałką, gdzie mieliśmy budować kadrę na właśnie tą imprezę, powoli i w bólach – to wszystko szlag trafił. Nie tak, nie w taki sposób. Nie na takiej imprezie i nie w takim meczu taka gra, zachowanie i takie bramki. Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Nie, Nie i jeszcze raz Nie. Wstyd i koniec.

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Przedwojenne wędrówki radzyńskiego harcerza. Cz. 1 Od Radzynia do Zakopanego i z powrotem

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Mundial, dzień 7. Faworyci górą?

komentarze 2

  1. szaniec
    20/06/2018

    Pozdrawiam Panią Agnieszkę, która w sondzie właściwie oceniła możliwości polskiej drużyny.Zgodziłem się z Nią,że nie wyjdziemy z grupy.W Polsce tak piłką, jak i polityką interesują się prawie wszyscy, tylko niewielu się na niej zna, bo emocje górują nad rozumem.Naszym ewidentnie przeszkadzają pełne pieluchy.Kolumbia z kolei gra o wiele szybszy futbol i motorycznie zrobią z nas wiatraki. Trójka z tyłu to minimum.

    [ Przed bitwą pod Kircholmem nasze wojsko całą noc się modliło i wszyscy się wyspowiadali, rano wysłuchali Mszy Św. i przyjęli Komunię Św. i następnie starli w pył heretyckich Szwedów, a bitwę to dziś dnia wykładają w amerykańskiej West Point. Po takim Chodkiewiczowym nocnym obozie przygotowawczym co tam kacerze, co tam szamani ]

Skomentuj