Zamieszczamy wystąpienie z uroczystości w lesie Baran z 14 czerwca.
----------------------
Dzisiaj po raz kolejny spotykamy się na uroczysku Baran, by oddać hołd żołnierzom różnych ugrupowań niepodległościowych zamordowanych na przełomie lat 1944 – 1945. W tym miejscu przypomnę jeszcze raz słowa, które zostały umieszczone na pomniku "Pomnij,że odszedłem w mękach i cierpieniu a los ten zgotował mi brat". Słowa te mówią wiele, bowiem tu zostali zamordowani rękoma katów w polskich mundurach niewinni żołnierze polskiego podziemia. Tak jak mówi wyżej wspomniany napis brat mordował brata strzałem w tył głowy.
Szanowni Państwo!
Po kolejny stawiamy sobie pytanie, dlaczego tak się stało i ilu spoczywa tu żołnierzy, którzy w sposób nieludzki zostali tu zamordowani. Dzisiaj mimo upływu lat nadal niewiele wiemy. Te wyryte na pomniku nazwiska są symbolem tej tragedii, która miała miejsce 79 lat temu. Podejmowane próby znalezienia mogił zakończyły się niepowodzeniem. Jakże są aktualne słowa umieszczone nad pomnikiem "Ziemia milczy, drzewa pamiętają". Wiele lat po wojnie o tym miejscu nie można było mówić. Kazano zapomnieć! Tylko samotny krzyż postawiony przez matkę nad mogiłą jej ukochanego syna przypominał mieszkańcom o tym, co w domu po cichu mówiło się o lesie Baran. Dopiero w roku 1990, kiedy odzyskaliśmy niepodległość, możliwe stało się odkrycie prawdy o tym miejscu. Jak wcześniej powiedziałem, na przełomie lat 1944 – 1945, kiedy stacjonował najpierw sztab marszałka Rokossowskiego, a po nim sztab II Armii Ludowego Wojska Polskiego z generałem Popławskim, później Świerczewskim, na czele. Z tym pierwszym przyszło NKWD, z drugim Informacja Wojskowa Ludowego Wojska Polskiego. I właśnie te dwie formacje obarcza się odpowiedzialnością za zbrodnie o których mówi się: "Kąkolewnica to Podlaski Katyń". Sowieci wraz z polskimi kolaborantami rozpoczęli niewypowiedzianą wojnę najwierniejszym synom naszej Ojczyzny. Wszelkie spichlerze, komórki i piwnice wykorzystano do więzienia żołnierzy AK, WiN i BCh oraz mieszkańców okolicznych terenów, uznanych przez nową władzę za szczególnie niebezpiecznych wrogów. Aresztowanych przesłuchiwano, stosując nieludzkie metody, w domu na ulicy Klinowej. Wiele lat zachowały się tam napisy więzionych, którzy tylko w Bogu mieli nadzieję, że nie zostaną skazani na śmierć w procesie, który odbywał się w miejscowej szkole. Warto w tym momencie przywołać słowa wyryte w ścianie: "Basiu proś Bozię o Twojego tatka". Jak wiele dzieci, żon, matek czekało na powrót ojca, męża, syna – trudno dzisiaj powiedzieć. Kąkolewnica jest symbolem próby zniewolenia narodu polskiego przez władze sowieckie. Tysiące żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego zostało zesłanych na Sybir. Przykładem tego są mieszkańcy chociażby Lipniak czy niezapomniany ksiądz kanonik Aleksander Kornilak. Wielu zostało zamordowanych tak jak w Katyniu strzałem w tył głowy.
Szanowni Państwo, pamięć o tym miejscu musi trwać wiecznie, bo znaczona jest męką niewinnych ludzi, którzy byli wierni Bogu i Ojczyźnie. Niech las Baran przypomina, co tu się stało. Co stało się w Katyniu i innych miejscach polskiej Golgoty. Golgotą był las Baran, tak strzeżony przez uzbrojonych żołnierzy. Osoby cywilne miały zakaz wstępu na ten teren. Skazanych dowożono ciężarówkami po zapadnięciu zmroku. Nocami świadkowie słyszeli odgłosy strzałów. Po zakopaniu zwłok teren wyrównywano, a następnie starano się zamaskować miejsca zbrodni, nasadzając mech i sadzonki drzew. Kaźni dokonano w typowo sowiecki sposób, wiążąc ofiarom ręce kablem i drutem, łamiąc kończyny i rozstrzeliwując. Pomordowanych miały na zawsze skryć bezimienne doły śmierci. Warto przypomnieć niektóre nazwiska katów – oficerów sowieckiego NKWD w polskich mundurach byli to pułkownik Stefan Piekarski – prezes Sądu Wojskowego II Armii WP, kapitan Aleksander Tomaszewski – sędzia Sądu Wojskowego II Armii WP, podpułkownik Marian Dancyg –sędzia Sądu Wojskowego II Armii WP, Prokopowicz (imienia nie udało się ustalić) – prokurator wojskowy II Armii WP. Wyroki śmierci podpisywali dowódcy II armii Ludowego Wojska Polskiego generałowie Stanisława Popławski i Karol Świerczewski.Sprawcy eksterminacji nigdy nie zostali ujęci ani osądzeni bowiem wyjechali do Związku Sowieckiego. Warto dodać, że oprócz Informacji Wojskowej II Armii LWP działały sądy NKWD, które też wydawały wyroki śmierci na żołnierzach Armii Krajowej, Wolności i Niezawisłości i Batalionów Chłopskich. Chowano też w kąkolewnickich lasach zamordowanych w innych miejscach kaźni. Warto w tym momencie wspomnieć, że w lesie turowskim niedaleko kapliczki św. Antoniego są mogiły nieznanych żołnierzy tworzącej się II Armii LWP. Niedawno w lasie koło Kownatek odkryto zbiorczą mogiłę żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego.
Szanowni Państwo! Dochodzenie w sprawie tego, co stało się w lasach kąkolewnickich rozpoczęto już w lutym i marcu 1946 roku. Podjął je inspektor Inspektoratu Północ Biała Podlaska organizacji WiN Jan Szatyński-Szatowski ps. "Wrzos". Na podstawie informacji zawartych w złożonych pod przysięgą relacjach zbiegłych więźniów i żołnierzy LWP ustalił i odnalazł 3 zbiorowe mogiły żołnierzy rozstrzelanych na terenie Kąkolewnicy. Według jego ustaleń z roku 1946 i z lat 80., w Kąkolewnicy i okolicy rozstrzelano 1500-1800 osób. Większość pogrzebano w lesie Baran. W czasie wojny w warunkach przyfrontowych mogło się zdarzyć, że grzebano ciała umarłych przy aresztach czy więzieniach. Dowody zbrodni dokonywanych przez Informację Wojskową LWP, NKWD i UB zbierał także ks. Lucjan Niedzielak ps."Głóg", kapelan 35. pułku AK stacjonującego w kąkolewnickich lasach i Polskowoli, dowodzonego przez mjr. Ksawerego Witkowskiego "Müllera". Z powodu zainteresowania kąkolewnicką zbrodnią był inwigilowany przez UB, otrzymywał anonimy z pogróżkami. 5 lutego 1947 roku dwóch funkcjonariuszy UB z Radzynia Podlaskiego zamordowało go trzema strzałami w głowę. Ciało kapłana odnaleziono w pobliżu plebańskiej stodoły. 11 lutego jego zwłoki pochowano na cmentarzu w Hadynowie. Szanse na przeprowadzenie wówczas śledztwa były nikłe. Brak było dostępu do oficjalnych informacji na ten temat. Wszyscy, którzy coś o tym wiedzieli, przebywali w więzieniach, sowieckich łagrach albo byli zastraszani lub umierali. Dopiero w roku 1990 za sprawą środowiska kombatantów i działaczy "Solidarności" podjęto starania o wszczęcie procesów rehabilitacyjnych skazanych w procesach Sądu Polowego II Armii W. P., a także ekshumacji grobów w lesie Baran. Śledztwo podjęła Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim w osobie prokuratora Adama Stańki. Ekshumacjami kierował prof. A. Jakliński oraz doc. J. Gurba. Brał także udział antropolog doc. Młodniewicz. W czasie prac wydobyto szczątki 17 osób, którzy zostali pochowani na cmentarzu parafialnym w Kakolewnicy. Udało się ustalić 40 nazwisk, które są umieszczone na tablicy umieszczonej na pomniku. Powstaje pytanie – gdzie są ich groby? Gdzie są groby 61 skazanych na śmieć wyrokami sądu wojskowego II armii LWP. Gdzie są groby pomordowanych przez oddziały NKWD, które stacjonowały w lasach Kąkolewnicy. Historycy szacują, że na uroczysku Baran zamordowanych zostało nawet 1800 osób. Ta liczba i sposób mordowania żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego stała się podstawą określenia tego faktu jako "Kąkolewnica – podlaski Katyń".
Swoje wystąpienie zakończę słowami Jana Kochanowskiego: "A jeśli komu droga otwarta do nieba,/ Tym, co służą ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba, / Że co im zazdrość ujmie. Bóg nagradzać będzie, / A cnota kiedykolwiek miejsce swe osiędzie".
Cześć i chwała pomordowanym żołnierzom polskiego podziemia niepodległościowego w lasach turowsko-kakolewnickich!
Dziękuję za wystąpienie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu radzyninfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz