Po bardzo emocjonującym meczu Orlęta Radzyń po bramkach Szpaka i Groborza zremisowały 2-2 z Motorem Lublin. Było dwubramkowe prowadzenie po niecałej półgodzinie gry, czerwona kartka dla Łakomego i zmiana bramkarza w 60. min, gdy z powodu poważnej kontuzji biodra Wójcickiego zmienił Stężała. A wszystko na oczach byłego trenera reprezentacji, Andrzeja Strejlaua.
Prawdziwie "żółta armia", czyli kibice Motoru przyjechali w sile 250-300 osób. Wywiesili flagę wspominającą zmarłego kibica oraz transparent "Nieproszeni goście". Zachowywali się wzorowo, nie licząc lekko wygiętej tablicy do kosza. W głowie zapadła mi fraza ze śpiewanej pieśni: a policja bije nas, prosząc nas o spokój. Co ciekawe, w jednej stadionowej przyśpiewce kibice gospodarzy i gości odpowiadali sobie - chodziło o pozdrowienia dla policyjnych funkcjonariuszy. Młyn gości z dowodzącym na prowizorycznym "bocianim gnieździe" prowadził ciągły doping.
Kibice gospodarzy zaprezentowali efektowne flagowisko, z serpentynami i zielonym dymem.
Już w 8 minucie, po świetnym podaniu Karola Rycaja sam na sam z bramkarzem wyszedł Damian Szpak i było 1-0 dla Orląt. Grający z numerem "9" nasz strzelec wyborowy był aktywny, żywo reagujący na boiskowe wydarzenia.
Motor pierwszą groźną sytuację stworzył w 20 minucie.
W 27 min. mogło być 2-0 piłka odbijając się od Rycaja, trafiła w słupek. Minutę później Orlęta podwyższyły prowadzenie po bardzo silnym, dalekim strzale Kamila Groborza. Podekscytowany fan "biało-zielonych" krzyknął: II liga w Radzyniu! nawiązując do ambicji klubu z Lublina.
W 31 min. dynamiczny rajd Zmorzyńskiego zatrzymał się na linii obrony gości. Pięć minut później, Motor zdobył kontaktową bramkę - po składnej akcji prawym skrzydłem do pustej bramki trafił Kamil Stachyra. Lublinianie poczuli krew i atakowali do końca 1 połowy. Atakowali t śmielej po 40 minucie, gdy drugą żółtą kartkę otrzymał Mateusz Łakomy i Orlęta musiały całą drugą połowę grać w "10"-tkę.
Po przerwie widać było rosnącą przewagę gości. W 55 minucie świetna interwencja Adriana Wójcickiego uchroniła Orlęta przed remisem. Dwie minuty później, piłka o cm minęła lewy słupek gospodarzy. W 59 minucie musiała nastąpić zmiana bramkarza - kontuzjowanego Wójcickiego zastąpił doświadczony Krzysztof Stężała, który chwilę potem zanotował pierwszą dobrą interwencję.
Rajd prawą stroną Zmorzyńskiego wyrwał z apatii defensywnie nastawionych podopiecznych Damiana Panka.
W 78 minucie...stało się to, co musiało się stać. Nacierający coraz groźniej Motor doprowadził do wyrównania. W zamieszaniu podbramkowym Filip Drozd wepchnął piłkę do bramki.
Ostatnie minuty to absolutna dominacja gości z Lublina, którzy nie wygrali tego spotkania dzięki pewnym interwencjom Stężały i furze szczęścia, gdy lubiany "Stężi" opuścił bramkę. W ostatniej akcji meczu kontra Orląt mogła dać szczęśliwe zwycięstwo, ale skończyło się podziałem punktów - obiektywnie przyznajmy - ze wskazaniem na Motor.
Orlęta są już prawie pewne gry w nowej III lidze. Wiadomo, że radzynianie zajmą co najmniej 7. miejsce, które da utrzymanie przy założeniu, że w II lidze utrzyma się Stal Stalowa Wola (Stal spadnie tylko wtedy, jeśli zrówna się 37 punktami z ROW-em 1964 Rybnik, Olimpią Zambrów i Nadwiślanem Góra) lub do II ligi awansuje zwycięzca III ligi. "Biało-zieloni" są pewni co najmniej 7. lokaty. Mogą zostać wyprzedzeni przez tylko jedną z dwóch drużyn z pary JKS 1909 Jarosław - Avia Świdnik. Te zespoły zagrają między sobą, a do Orląt tracą odpowiednio 8 i 7 punktów.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu radzyninfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz