Wiadomości

Zamknij

Homilia ks. Pawła Siedlanowskiego, wygłoszona podczas Mszy na Uroczysku "Baran",

Paweł Sokół 17:00, 14.06.2016
2 Homilia ks. Pawła Siedlanowskiego, wygłoszona podczas Mszy na Uroczysku "Baran",

Umiłowani w Chrystusie Panu siostry i bracia, w szczególny sposób kombatanci, świadkowie wydarzeń tego miejsca i na terenie naszej Ojczyzny, przedstawiciele parlamentu najjaśniejszej Rzeczypospolitej, przedstawiciele władz samorządowych, służb mundurowych, obecni wśród nas, przywitani przed eucharystią z imienia i z nazwiska goście, w szczególny sposób, nasi najmłodsi, w pocztach sztandarowych, uczestniczący w naszej wspólnocie tych, którzy przyszli, aby swoją obecnością pokazać, że pamiętamy

-Tak szukałem pewnej myśli, pewnego klucza, pojęcia, które spięłoby, zarówno dzisiejszą liturgię słowa, ten wymiar, duchowy naszej obecności, ale także, który by spiął to, co dzisiaj czcimy, wydarzeniem, które wspominamy i tak mi się wydaje, że słowem, który łączy, jest słowo wolność. Zarówno pierwsze czytanie, drugie czytanie, ewangelia, mówią o wolności. O tej wolności wewnętrznej. O tej wolności, która pojawia się w człowieku, gdy nie opętają go więzy niewoli grzechu. O tej wolności, która nie wyrasta z prawa posłuszeństwa nakazom, zakazom, która jest jedynie jakąś zewnętrzną formułą. O tej wolności, która wyrasta z gotowości stawania przed Bogiem, czystym. Stawania przed Bogiem, jako jego dzieło. Dzieło, które oczywiście jest niedoskonałe. Dzieło, które wymaga ciągle Bożej łaski  i umacniania. Które zostało okupione drogocenną krwią Chrystusa. Ale dzieło, które zostało uczynione na chwałę Boga.

-Ten piękny obraz kobiety, która była znana ze swego grzesznego życia. Nie wiemy, kim była. Prawdopodobnie prostytutką. Być może w jakiś inny sposób ta grzeszność ją określała. Ta kobieta, o której moglibyśmy powiedzieć, że dotknęła dna. Ta kobieta, która zapewne siłą wdarła się, dowiedziawszy się wcześniej, że w domu Szymona  gości Jezus, szukając ratunku dla siebie. Tego ratunku, którego już nie znajdowała w sobie, potępienia, którym została zapewne otoczona przez wszystkich, może także i tych, którzy zapewne korzystali z jej usług pod osłoną nocy. Dokonuje się coś niezwykłego.

Oto ta kobieta, która przychodzi w swojej pokorze, bez słów, nie wypowiada ani jednego słowa. Ta kobieta, która swoim milczeniem błaga o podniesienie, błaga o wybaczenie, otrzymuje to ku zdziwieniu wszystkich, którzy patrzą z boku, którzy gardzą nią. Tych wszystkich, którzy nie są w stanie zobaczyć w niej człowieczeństwa. Jezus mówi "twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju".

-Bardzo podobna sytuacja w pierwszym czytaniu. To, co zrobił król Dawid, tego nie mieliśmy dzisiaj w tym fragmencie przedstawionym. Dawid, który zabrał żonę swemu słudze Eliaszowi. Dawid, którego grzech nie podobał się Bogu. Dawid, który musiał srogo odpokutować za to wszystko, co uczynił.

-Moi drodzy, dotykamy tutaj czegoś niezwykle ważnego. Każdy z nas, niesie w swoim życiu grzech. Każdy z nas niesie w swoim życiu niedoskonałość. I to nie jest problem, że w naszym życiu pojawia się grzech, problem polega na tym, kiedy z grzechem próbujemy radzić sobie sami. Także pamiętajcie, że jakby celem działania złego ducha, który nieustannie, jak mówi Święty Piotr w jednym ze swoich listów, krąży wokół szukając, kogo pożreć. Tego szatana, który ze swojej nienawiści, chce zniszczyć, ponieważ nie może dosięgnąć Boga, chce zniszczyć Jego dzieło. Jego nadrzędnym celem, czy pierwszym celem, wcale nie jest doprowadzenie człowieka tylko do takiego, czy innego grzechu, sponiewieranie go, odebranie mu jego godności, ale zawsze celem złego ducha, jest odebranie człowiekowi nadziei, tzn. doprowadzenie go do takiego momentu, kiedy staniesz i powiesz, to nie ma sensu.

Moje spowiedzi nie maja sensu, moje życie duchowe nie ma sensu, moje praktyki, moje bycie w Kościele, trwanie w nim nie ma sensu w ogóle. Że to zło, które jest we mnie, ten grzech, który mi związał ręce, jest większy ode mnie. I to jest triumf złego ducha. "Piekło jest brakiem nadziei", pisał Dante w swojej "Nieboskiej komedii" słowa, które zostały umieszczone nad bramą piekła "Porzućcie wszelką nadzieję", piekło jest brakiem nadziei.

Opowiadał mi kiedyś mój przyjaciel, Wojtek Sumliński, kiedy miał bardzo trudny moment. Był na rekolekcjach, które prowadziłem w jednej z bialskich parafii. I mówi, zaskoczyły go i dotknęły słowa, które pomogły mu się później podnieść. Kiedy w którymś momencie mówiłem "nadzieja nigdy nie umiera". Czasem mówimy, że nadzieja umiera ostatnia.

Nadzieja nie umiera nigdy. Ja myślę, że z tą myślą, że nadzieja nie umiera nigdy, w sytuacji pozornie beznadziejnej, znaleźli się ci, których dzisiaj wspominamy. Znani, nieznani z imienia, których mogiły tutaj czcimy, ale którzy jak wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, są pochowani w różnych, nie odkrytych jeszcze miejscach tego lasu i wiele innych miejsc naszej umęczonej Ojczyzny. Ludzie, którzy nie stracili nadziei. Ludzie, dla których takie rzeczy, jak wolność, prawda, odpowiedzialność, do końca były nadrzędne i najważniejsze. Tak trudno dzisiaj w świecie, gdzie liczy się tak bardzo konsumpcjonizm, w świecie, gdzie dzisiaj sprowadzono do jakiejś śmiesznej karykatury takie pojęcia, jak: wolność, odpowiedzialność, odwaga, ta triada, która już dzisiaj często została totalnie wymazana z podręczników historii: Bóg, honor, ojczyzna.

Nam bardzo często trudno jest zrozumieć, dlaczego nie poddawali się, dlaczego walczyli do końca, dlaczego wolność była dla nich tak bardzo ważna. Mieli po dwadzieścia klika lat, jak głoszą mogiły: dziewiętnaście lat, osiemnaście, siedemnaście. Tu, w Warszawie, na szafoty powstańcze, stawali młodzi ludzie, nastolatkowie, niewiele może starsi, albo i nie starsi od tych, którzy dzisiaj stoją w pocztach sztandarowych, przedstawiciele szkół. Oni chcieli bardzo żyć. Było lato, był sierpień, było ciepło, mieli swoje marzenia, patrzyli w swoją przyszłość, pisali wiersze, brali konspiracyjne śluby, chodzili do konspiracyjnych szkół, kończyli konspiracyjne studia, grali w konspiracyjnych teatrach, patrzyli z nadzieją w przyszłość.

Tak bardzo chcieli żyć, ale zarazem kiedy przyszło hasło, by stanąć w obronie Ojczyzny, nie zawahali się. To jest niesamowite. Ja patrzę dzisiaj w szkołach, w szkole, którą zarządzam, ale też zapewne Państwo dyrektorzy, patrzycie w swoich szkołach, na tą wielką pasję, to wielkie zainteresowanie młodych ludzi dzisiaj żołnierzami wyklętymi. Jestem czasem zdziwiony. 12-13-sto latkowie, potrafią ze szczegółami opowiedzieć historię Inki, dzieje, historię rotmistrza Bieleckiego i to pasjonuje ich, to pociąga. Oni się szczycą nimi, oni są dumni, oni na ile potrafią, naśladują. I dobrze, że tak się dzieje. Ja mam nadzieję, że te reformy oświatowe, które są przed nami, że one przywrócą najlepszą godność i należną cześć i wartość, takim słowom, jak Ojczyzna, jak duma narodowa. Potrafimy być dumni.

Zobaczcie, tyle samochodów dzisiaj jeździ, biało-czerwone flagi tak, bo mecz dzisiaj Polska-Irlandia. Tak pięknie potrafimy śpiewać hymn narodowy na meczach siatkówki, piłki nożnej. To jest wielki kapitał. Ktoś powie, że to ogranicza się do zabawy. Ja bym tutaj patrzył głębiej. Polacy dzisiaj kochają Ojczyznę, ale jakby ta naturalna dążność do tego, aby zachować to wielkie dziedzictwo, któremu na imię Polska, ono musi być podtrzymane, ono musi być podbudowane, przede wszystkim w formacji, w wychowaniu. Myślę, że bardzo często dzisiaj, tak w różnych rozmowach, mówi się o tym, że bardzo często dzisiaj kuleje wychowanie mężczyzn. Mówią niektórzy, bo do wojska nie biorą młodych chłopaków. Mając brata oficera Wojska Polskiego, myślę że dużo w tym jest racji. Wojsko uczyło pewnej solidności, wojsko uczyło odpowiedzialności, wojsko, służba zasadnicza. Panowie, przecież wielu z nas, starszych, było w wojsku. Pamiętacie, czego wojsko was nauczyło i pamiętacie, że to jest kapitał, który dzisiaj na całe życie wam został-.

-Przed tygodniem został na ołtarze wyniesiony ojciec Stanisław Papczyński, wielki Polak, wielki patriota, który żył w XVII w. I on to kiedyś wypowiedział takie słowa "Prawdziwych mężczyzn nam potrzeba, nie nicponi, nie mętów społecznych. Dajcie Ojczyźnie Polaków, nie pachołków, to jest dajcie ludzi silnych, odważnych, zdolnych do wielkich wysiłków, zaprawionych do walki, przygotowanych do brania udziału w naradach. Tego, abyś i ty taki był, oczekuje i domaga się ojczyzna". Słowa te, one zostały zapisane w liście Episkopatu, który był czytany w naszych Kościołach, ale nie wspomniano tam, że zostały one wypowiedziane przed Janem III Sobieskim, który ze swoją armią, wyruszał na odsiecz wiedeńską. Wtedy też wydawało się, że ta bitwa jest bez sensu, bo wielkość armii polskiej, królewskiej i wielkość ordy tatarskiej, były nieporównywalne. Wydawało się, że nie ma szans na to, aby zatrzymać te nawały. A jednak zawierzając się Bogu, z Bogiem w sercu, zatrzymując się po drodze na Jasnej Górze, pod Wiedniem, zostały ocalone.

Mężów nam potrzeba, wielkich, oddanych ojczyźnie. Myślę, że te słowa zachowują swoją aktualność po dziś. Myślę, że te myśli ojca Papczyńskiego, które zostały niejako odnowione, wzięte z jego bardzo bogatego, duchowego dziedzictwa. Myślę, że warto do nich wracać. Pisze w innym miejscu " narodziliśmy się nie dla siebie, lecz dla ojczyzny. Nie jest obywatelem państwa ten, kto żyje tylko dla siebie, chociaż z trudem da się powiedzieć o kimś, że żyje dla siebie, jeżeli nie żyje dla nikogo innego. Czyn hańbiący jest nie wyrosnąć przez tyle lat z kołyski, zawsze się na nią oglądać, zawsze się w niej układać do snu. Tego, abyś i ty taki był, oczekuje i domaga się ojczyzna. Takim zaczyna się cieszyć. Idź dalej śladem, którego się trzymasz i bierz na siebie coraz większe obowiązki, a osiągniesz jeszcze większą nagrodę chwały i godność".

W pewnym miejscu patrząc na rozpasanie swoich czasów, choć to tak bardzo bliskie, adekwatne do dzisiejszych czasów, pisze " Trudno jest rozpoznać u siebie chciwość, a jeszcze trudniej powściągać ją, kiedy brak sił do tego. W jaki zatem sposób mamy okiełzać swój umysł, kiedy, moim zdaniem, w sposób całkiem usprawiedliwiony, pragnie zdobywać liczne zaszczyty, sławę, tytuły, stanowiska, obce kraje. Ty, który chcesz zapanować nad całym światem, musisz przyznać, że nad samym sobą panować, nie potrafisz. Czy jeszcze nie odczuwasz myśli, jeszcze się nie domyślasz, że ty w ogóle nie odczuwasz potrzeby przebywania w ryzach swojego umysłu? Jeszcze narzekasz, brak ci sił, by to osiągnąć".

-Wielka rzecz. Nauczyć się wartości słowa odpowiedzialność. Wychować mężczyzn, wychować kobiety, wychować młode pokolenie, które będzie kochać ojczyznę, które nie będzie gromadą metroseksualnych istot, nie do końca pewnych swych płci, jak to dzisiaj bardzo często się dzieje, ale silnych mężczyzn, którzy kiedy trzeba będzie, staną w pierwszym szeregu i nie będą się bali oddać swoje życie za ojczyznę. Trzeba moi drodzy modlić się za swoją ojczyznę, wspierać wszystkie dobre zmiany, prosić o to, aby ci, którzy podjęli się tego wielkiego dzieła, by nie ustali.

Sługa Boży, kardynał August Hlond, prymas Polski, w liście, orędziu do ludności, osiedlającej się na ziemi odzyskanej, 65 lat temu tak pisał "Budujcie Polskę na zagonie, w mieście, w kopalni, w każdej pracowni, w duszach, rodzinach i parafiach, umacniajcie królestwo Chrystusowe. Żeby w odbudowanej Ojczyźnie, każdy czuł się dobrze, jako człowiek, jako obywatel Państwa, jako wyznawca ewangelicznej prawdy i jako wierny syn Kościoła". Oby tak się stało.

Stojąc dzisiaj na mogiłach tych, którzy swoje życie położyli za Polską wolność, za wolność naszej Ojczyzny, modlimy się o to, aby w tej wolności, mogła dalej wzrastać, aby ludzie żyli w niej w pokoju i dobrobycie, aby ta Polska ciągle skłócona, ciągle szukająca swojej przyszłości, aby ludzie, którzy ją tworzą, potrafili znaleźć wspólny język. Przecież o wspólne dobro chodzi. Przecież o wspólną przyszłość chodzi, abyśmy potrafili rozmawiać językiem miłości. Tym językiem, który zawsze prowadzi do zgody i zawsze prowadzi do pokoju. Niech odpoczywają w pokoju ci, którym naszą wolność zawdzięczamy i aby tej wolności nigdy w naszej ojczyźnie, nie zabrakło. Amen

 
(Paweł Sokół)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

mietekmietek

0 0

cd. - Funkcja - "duszpasterz akademicki Wyższego Seminarium Duchownego" - nie istnieje!

22:22, 14.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

mietekmietek

0 0

Panie Redaktorze; podobno KUL pan skończył, co mogliśmy przeczytać gdy się Pan przedstawiał. Otóż funkcja "duszpasterz akademicki Wyższego Seminarium Duchownego" !!!! Duszpasterze akademiccy są na uczelniach świeckich, a nie w seminariach duchownych. A ks. Paweł Siedlanowski jest dyrektorem Katolickiego Zespołu Edukacyjnego w Siedlcach ( jest tam katolicka szkoła podstawowa i gimnazjum).
Poza tym funkcjonuje coś takiego jak "język mówiony" i "język pisany". Nie udało mi się spokojnie przeczytać kazania, bo takie błędy Pan robi, że aż przykro!

22:20, 14.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu radzyninfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%