Pana Jerzego spotkaliśmy podczas niedawnych dożynek w miejscowości Główne. Razem z kolegami prezentował modele samolotów, które wieczorem wzbiły się w niebo. O jednej ze swoich pasji (obok pszczelarstwa) rozmawia z Jakubem Hapką.
J. H.: Jesteśmy na dożynkach gminno-powiatowych, jedną z atrakcji są modele samolotów, które pan prezentuje. Proszę opowiedzieć nam o swojej pasji, jak to się zaczęło?
Pasja narodziła się chyba razem z moimi narodzinami. Nad moim domem przelatywał kukuruźnik, ja tak na niego patrzyłem. I zacząłem go strugać - chyba najpierw z gliny, potem z drutu i pergaminu. Dziś już robię poważne modele. Na widocznej tu wystawie są moje trzy modele. By ta impreza miała poważną rangę, zaprosiliśmy kolegów z ościennych powiatów. Prawdę mówiąc, mamy samoloty z całego województwa.
Modelarzy jest garstka w każdej miejscowości - jeden, dwóch. Ale razem tworzymy zgraną grupę. Co roku spotykamy się w innej miejscowości - raz w Łukowie, w Lubartowie, w Parczewie czy w Radzyniu. Jest przyjemnie, bardzo fajnie. Każdy to uwielbia, lubi - cieszymy się z tego. Najważniejsze jest to, że nasze hobby tolerują nasze żony
J. H.: Ile czasu zajmuje praca nad stworzeniem jednego modelu? Proszę nam opowiedzieć o codziennej pracy, często niewidocznej na zewnątrz.
Każdy, kto popatrzy na te modele, to zaraz ma wyobrażenie, że to na pewno bardzo drogo kosztuje. Wypytuje się: jaki jest zasięg tej aparatury? Ile ten silnik waży? Jak to jest, że on leci i nie ucieknie? Taki modelik można zrobić za 100 zł i za 20 tysięcy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. I my od tych małych modeli, tzw. halówek, które można zrobić za 300 zł i mniej, zmierzamy zawsze ku droższym. Ale jakaś granica jest, by nie przekroczyć domowego budżetu.
Są tu modele różnego rodzaju. Gotowe można kupić w sklepie, a można samemu wystrugać z balsy, listewek sosnowych. Najczęściej okleja się je folią przezroczystą lub kolorową, jak widzimy tutaj.
J. H.: Czy jest w kolekcji model, z którego jest pan szczególnie dumny? Nad którym praca zajmowała dużo czasu i poświęceń, a dziś cieszy oko?
Mam tutaj trzy modele. Jeden jest styropianowy, o niewielkiej wartości. Ale wczoraj pracowałem nad nim 8 godzin, przykleiłem kolorowe diody. W nocy będzie latał. Będzie to spora atrakcja, w sobotni wieczór "latałem" u siebie za domem, słyszałem głosy dzieci i kobiet: ale fajna zabawka!
Drugi modelik nazywa się ukandu, tzn. "i ty na nim polecisz". Jest bardzo łatwy w pilotażu, przyjemny, można nim kręcić akrobacje, bardzo lubię nim latać.
Trzeci - jeszcze nie oblatany dwupłat. Kompletuję do niego wszystkie części. Nie tylko sam model, który składa się z listewek i folii, trzeba jeszcze kupić odpowiedni silnik, urządzenia odbiorcze, zasilanie. Trzeba się sporo napracować, by to wszystko uruchomić.
J.H.: Dziękuję za rozmowę
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu radzyninfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz