Felietony

Zamknij

6 września idziemy na referendum

Arek Strojek 07:00, 20.08.2015
Skomentuj 6 września idziemy na referendum

W miniony piętek odbyło się w Radzyniu spotkanie w sprawie zaplanowanego na 6 września referendum. Miałem przyjemność uczestniczyć w tym spotkaniu i chciałbym podzielić się z państwem swoimi refleksjami. Pełną relację wideo z tego spotkania znajdziecie państwo na stronie iledzisiaj.pl.

Jestem sceptycznie nastawiony zarówno do samego referendum, jak i do idei Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW). Zacznę od referendum. Składać się ono będzie z trzech pytań. Pytanie drugie tego referendum jest nieścisłe: "Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?" Co jeśli jestem przeciwny? Pytanie trzecie "Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?" jest drwiną z dwóch tysięcy lat tradycji prawa rzymskiego i cywilizacji łacińskiej. Takie wątpliwości zawsze były i być powinny rozstrzygane na korzyść podatnika. Poddawanie takich kwestii pod głosowanie jest cofnięciem się do barbarzyńskich zasad.I wreszcie pytanie pierwsze i zdaje się najważniejsze: "Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej?" Jak napisałem na wstępnie jestem sceptycznie nastawiony do tej idei. Ponieważ jednak w artykule "Jawne Oszustwo Wyborcze" mojego redakcyjnego kolegi Maćka Michniewicza znalazło się wiele nieścisłości, a nawet przekłamań czuję się w obowiązku stanąć w obronie ordynacji JOW.

JOWy to nie głos narodu polskiego ale jedynie prywatny postulat celebryty Pawła Kukiza.

Inicjatorem Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW był śp. profesor Jerzy Przystawa, fizyk z Uniwersytetu Wrocławskiego. W marcu 1993 grupa 39 radnych wrocławskich kieruje do posłów i senatorów RP apel o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. Ruch organizuje wiele debat i konferencji głównie na szczeblu samorządowym i zdobywa poparcie wielu środowisk naukowych. W 2004 roku występuje z inicjatywą ogólnopolskiego referendum w sprawie wprowadzania JOW. Przerywa swoje działanie gdy podobne kroki podejmuje Platforma Obywatelska, która w krótkim czasie zbiera 700 tys. podpisów poparcia w tej sprawie. Po dojściu do władzy PO wyrzuca do sejmowej niszczarki zebrane podpisy (nie pierwszy i nie ostatni raz lekceważąc głos społeczeństwa). Stąd bierze się nowa nazw ruchu - "Zmieleni". Paweł Kukiz dołącza do ruch Zmielonych w 2012 roku. Tak Maciek - to jego prywatna inicjatywa!

JOWy to ostatnia deska ratunku dla Platformy Obywatelskiej, która na przestrzeni ostatnich ośmiu lat rujnowała i okradała państwo polskie.

Mam nadzieję, że tej partii już nic nie uratuje! W przypadku JOW nie głosujemy na listy partyjne, lecz na nazwiska. Myślę, że skorumpowanym działaczom PO trudniej będzie dostać się do sejmu. Teraz gwiazdy nagrań u "Sowy i przyjaciół" umieszczane są na jedynkach co gwarantuje im pewne miejsca w sejmie. W krajach gdzie obowiązuje ordynacja JOW każda afera kończy się usunięciem w niebyt wszystkich zaangażowanych w nią polityków. Do dymisji podają się partyjni liderzy, rozpadają się rządy. Z demokracją nie ma żartów :)

JOWy to następne wydanie okrągłego stołu, przez które nadal będą sprawować władzę nad nami ludzie wywodzący się ze zbrodniczego systemu komunistycznego.

Zakładając, że "układ okrągłego stołu" istnieje (ja w to wierzę), to o wiele łatwiej kontrolować mu sejm w obecnej postaci. Teraz to ścisłe sztaby partyjne decydują o tym kto znajdzie się na listach do sejmu. Żeby kontrolować sejm wystarczy kontrolować ścisłe sztaby partyjne. To ok. 50 osób. Największa zaletą JOW jest przywrócenie biernego prawa wyborczego. Każdy kto uzbiera 10 podpisów poparcia swojej kandydatury i wpłaci niewielką kaucję będzie mógł wystartować. 460 okręgów razy kilkunastu kandydatów. Jak można kontrolować wszystkich tych ludzi? Do tego dochodzi przejrzystość ordynacji o której na końcu.

JOWy są sprzeczne z konstytucją, w której zostało napisane, że wybory powinny być proporcjonalne.

5% próg wyborczy też jest sprzeczny z zasadą proporcjonalności. I co?

JOWy zabetonują na kolejne lata polską scenę polityczną, dając mandaty poselskie tylko członkom dwóch największych partii.

A czy przypadkiem to nie obecna ordynacja zabetonowała scenę polityczną? Przykład Włoch, w których właśnie w referendum 20 lat temu Włosi wypowiedzieli się za ordynacją JOW, temu przeczy. Stare partie przestały tam istnieć. Na pewno do sejmu nie wejdzie PSL co już jest wielką zaletą JOW. JOW-y eliminują w przedbiegach wszelką ekstremę. To mnie niestety martwi, bo partie tracą wyrazistość. By nikomu się nie narazić starają się być tolerancyjne i niestety bezideowe. Nawet jeżeli na scenie politycznej pozostaną 2 wielkie partie i partie te pozostaną przy obecnych nazwach (PO i PiS), to nie będą to już te same jakościowo partie. Obecna ordynacja promuje posłów "biernych, miernych ale wiernych". Kompetentni i pracowici posłowie są zagrożeniem dla partyjnych liderów. Są więc z partii eliminowani. W JOW-ach tylko tacy posłowie będą wygrywali wybory. Bo kto zagłosuje na Kowalskiego tylko dlatego, że jest pupilkiem prezesa?

Partia rządząca będzie manipulować kształtem okręgów tak, aby to ich kandydaci otrzymali mandaty w jak największej liczbie.

To jest możliwe, niemniej przy niewielkich okręgach (powiat) będzie to bardzo dobrze widoczne i powinno się wiązać z protestami wyborców.

JOWy umożliwią dostanie się do sejmu lokalnym krezusom, którzy często mają nieczyste intencje względem naszego państwa.

Co jest łatwiejsze, przekupienie połowy wyborców w okręgu (ponad 30 tys.), czy przekupienie człowieka układającego listy i uzyskanie w ten sposób "biorącego" miejsca? Należy dodać, że w modelu brytyjskim istnieją ścisłe limity wydatków na kampanię wyborczą, a wielkość okręgów powoduje, że kampania prowadzona jest tylko lokalnie i wysokość budżetów nie ma takiego znaczenia, a przy tym wydatki daje się łatwo kontrolować.

JOWy uniemożliwią dostanie się do sejmu ludziom, którym zależy na poprawieniu naszego bytu i umocnieniu pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

A obecna ordynacja im to gwarantuje ;) Takie argumenty to demagogia! Mogę łatwo sformułować podobny argument: "w demokracji zawsze wygrywają populiści". Przy czym mój jest "prawdziwszy". Jak już pisałem główną zaletą JOW jest przywrócenie biernego prawa wyborczego. Gdy teraz chcemy wystartować musimy zarejestrować listę, zebrać tysiące podpisów i w skali ogólnopolskiej przekroczyć próg wyborczy. To przedsięwzięcie dla ogólnopolskich dobrze zorganizowanych ruchów społecznych i pojedyncza osoba nie ma tu żadnych szans. Działacze narodowi o znanych nazwiskach będą mieli większe szanse w ordynacji JOW. Równocześnie ordynacja ta utrudnia, a wręcz uniemożliwią wprowadzenie do sejmu partii opartej na jednym znanym liderze i anonimowych często przypadkowych działaczach (patrz Palikot, Lepper - oni by weszli, ich partyjni koledzy nie). To może być zarówno wada jak i zaleta tej ordynacji.

Na koniec przedstawiam grafikę, która przedstawia rozkład mandatów po ostatnich wyborach w Wielkiej Brytanii. Proszę zwrócić uwagę na stosunek głosów względem liczby uzyskanych mandatów w partiach UKIP i Szkockiej Narodowej. (link do grafiki)

Tak to prawda, UKIP zdobył tylko jeden mandat mimo, że miał 15% poparcia. Ordynacja JOW wymaga na politycznych konkurentach zawieranie programowych koalicji jeszcze przed wyborami. Dzięki temu UKIP mając tylko jednego posła zrealizował swój główny postulat przedwyborczy - referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Proszę też zwrócić uwagę, że do brytyjskiego sejmu dostało się 7 partii. A ile partii jest w polskim sejmie?

Jeszcze jedna zaleta JOW o której już wspomniałem. Obecny sposób przeprowadzania wyborów wiąże się z brakiem przejrzystości i podejrzeniami o oszustwa wyborcze, a ordynacja jest wyjątkowo skomplikowana. Niezaprzeczalną zaletą JOW są proste zasady i transparentność. Głosujemy na nazwisko najlepszego według nas kandydata. Do wyboru mamy kilkunastu a nie jak obecnie kilkuset. Głosy z obwodowych komisji wyborczych zwożone są do punktu w którym są publiczne liczone. W przypadku powiatu radzyńskiego mogłaby być to sala gimnastyczna przy liceum w Radzyniu. Ważne, że proces liczenia głosów może obserwować publiczność i media (trybuny na sali). Wygrywa ten, który w naszym okręgu zdobędzie najwięcej głosów. Wynik znany jest po kilku godzinach, nie potrzeba do tego komputerów i "ruskich" serwerów PKW. To obwodowa (powiatowa) komisja bez tygodniowej zwłoki informuje o tym kto wybrał. Czy można wyobrazić sobie prostszy i bardziej przejrzysty system?

Co do mojego sceptycyzmu. Diabeł tkwi w szczegółach. Wspomniany tu podział na okręgi, liczba posłów a co za tym idzie wielkość okręgu, zasady finansowania kampanii, dopuszczenie do startu ludzi spoza okręgu (jak to ma miejsce w UK), to kilka z wielu niewiadomych które mogą zdecydować o ostatecznym kształcie ordynacji JOW.

Gdyby ktoś z moich czytelników chciał dowiedzieć się czegoś więcej o referendum i JOW-ach to w radzyńskiej kawiarni Kofi&Ti funkcjonuje punkt informacyjny, w którym dostępne są materiały promujące referendum. Zainteresowanych zapraszam. Możecie także zadawać pytanie pod tym artykułem. W miarę możliwości odpowiem.

(Arek Strojek)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu radzyninfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%