Ciekaw jestem, czy moi współtowarzysze weekendowej podróży do Lwowa doszli już do siebie. Nie wymawiajcie tylko głośno przy nich słowa "granica", bo najzwyczajniej w świecie trafi ich szlag.Wczujcie się w naszą sytuację, gdy parkujecie autem w sznurze samochodów o 16.00 w niedzielę, a wjeżdżacie do Rzeczplitej o 0.30 w poniedziałek. Zostawmy jednak małe zgrzyty, małą blokadę i niezły rejwach w Hrebennem. Ale co się działo? Kto, jak?
Ktoś dostał w nos, nieźle wnerwił się ktoś
Coś działo się,
słodkiego wina łyk ,słuchowiska po świt
polski w nich ciskał się duch
Ale do adremu. Zatrzymujemy się na przedmieściach w hotelu "Status". Miękkie, wygodne łóżka, bardzo fajny poziom za niezłą cenę. Lokuję produkt, a jakże. Małą ciekawostką jest fakt, że na recepcji wykupujesz bon/talon żywnościowy, a potem przekazujesz je kelnerkom w hotelowej restauracji, wskazując numer zestawu. Wybieram jajecznię.
Do śniadania oprócz zwyczajowego dylematu: "kawa czy herbata" dostajemy zadymiony wywar. Mi smakowałoSobota to czas zwiedzania. Ruszamy w miasto popularnymi marszrutkami, lekko zdezelowanymi busikami, gdzie bez słowa rzucasz na kocyk obok kierowcy 4 hrywny i jedziesz w miłym towarzystwie.
Nasz przewodnik we wspomnianym wehikule wygłaszał śmiałe tezy. Czekałem, jak miejscowy pasażer wstanie i powie: "A ja się nie zgadzam z Waszmością"Obowiązkowo zatrzymujemy się w kaplicy ormiańskiej, kaplicy Boimów, katedrze, sił nabieramy w gorąco polecanej i do dziś wychwalanej "Pyzatej chacie". Najecie się po wsze czasy, popijając posiłek prawdziwym sokiem.100% owocu w owocu. Jak to wygląda? Przechodzisz z tacą, prosisz lub bez krępacji wskazujesz palcem. Można było zaopatrzyć się w pamiątki.Wieczór spędzamy w "Kumplu". Pamiętasz sceny z "Dyzmy" , "Vabanku"? Tam możesz poczuć jakąś namiastkę przedwojennego Lwowa, w głośnikach pięknie brzmią stare przedwojenne polskie szlagiery.
Nagły deszcz kieruje nas pod Operę, do lokalu "Lewy Brzeg", gdzie wkraczając do wnętrza, słyszysz i widzisz mały strumyk. W ciepłym wnętrzu pełnym kostiumów i planów budynku, przemykają kelnerki w teatralnych kostiumach, młodzi grają muzykę na żywo, na stole króluje "Biały lew".
Nie czuję niechęci miejscowych, jak 8 lat temu. Widać wielu młodych chłopaków w mundurach, na granicy żołnierka z przezroczysta puszką zbiera pieniądze dla armii, w centrum Lwowa stoi obozowisko, mające przypomnieć o toczącej się wojnie. Nasze miasto, pełne starych znaków, śladów dawnej świetności.
Koniecznie, wciąż odkrywane na nowo. Tu się oddycha!
Za zdjęcia dziękuję Joannie Joannie
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu radzyninfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz