Zamknij

80. rocznica śmierci Kazimierza Prószyńskiego (13 III 1945)

05:00, 13.03.2025
Skomentuj

Dziś mija 80. rocznica śmierci Kazimierz a Prószyńskiego – polskiego wynalazcy, który jako pierwszy wynalazł maszynę do filmowania. Za kilka tygodni będzie też jeszcze bardziej okrągła, 150. rocznica jego urodzin.

Kazimierz Prószyński urodził się 4 IV 1875 roku w Warszawie. Był synem znanego działacza oświatowego Konrada Prószyński ego "Promyka". Już od dzieciństwa wykazywał zdolności do nauk ścisłych i pomysłowość w sprawach technicznych. Szkołę średnią ukończył w Warszawie. 

W 1893 r. rozpoczął studia na politechnice w Liège w Belgii. Tam zaczął pracę nad technologią wyświetlania ruchomych obrazów. Już w 1894 r. skonstruował maszynę, którą nazwał "pleografem". Robiła ona szybkie zdjęcia, które potem można było wyświetlać na ekranie w formie filmu. Nastąpiło rok przed wynalezieniem przez braci Lumière kinematografu stanowiącego początek kina. Co więcej sam Ludwik Lumière na posiedzeniu Francuskiej Akademii Nauk, na którym chwalono przełomowy wynalazek skonstruowany przez niego i jego brata, zaznaczył, że jest ktoś, kto ich wyprzedził i jest nim właśnie Kazimierz Prószyński. Po latach August Lumière w swoich wspomnieniach także wspominał o polskim wynalazcy jako ich prekursorze. Dlaczego zatem Prószyński i jego wynalazek są zapomniani? Wpłynęły na to trzy powody. Wprawdzie Kazimierz Prószyński skonstruował swój "pleograf" już w 1894 r., ale nie był on jeszcze doskonały, zacinał się, zawodziła synchronizacja przesuwania się taśmy. Dopiero w 1899 r. Prószyński mógł zaprezentować ulepszoną wersję pleografu, nazwaną biopleografem. Z jego pomocą Prószyński wykonał kilka filmów: "Ulica Franciszkańska", "Ślizgawka w Łazienkach", "Polewacz ranny", "Aleja Ujazdowska", "Przed pomnikiem Mickiewicza". Z czasem obok filmów dokumentalnych zaczął nawet kręcić krótkie filmy fabularne, na przykład "Powrót birbanta" ukazujący wędrówkę ulicami pewnego pijanego człowieka, granego przez znanego aktora Kazimierza Junoszę-Stępowskiego. To wszystko miało jednak miejsce już po wynalezieniu kinematografu braci Lumière w 1895 roku. Drugim problemem Prószyńskiego było to, że nie miał dużej ilości pieniędzy i aż takiego zaplecza technicznego, jak było w przypadku Lumière'ów. To spowodowało, że ulepszanie pleografu zajęło mu aż 5 lat, co sprawiło, że został w tyle, a także utrudniło "marketing". Bracia Lumière mieli pieniądze nie tylko na same prace badawcze, ale także na skuteczną promocję swego wynalazku, co uczyniło ich znanymi. Trzecim wreszcie powodem zapomnienia pleografu i biopleografu był fakt, że były to jednak urządzenia większe, cięższe i nieco bardziej skomplikowane w obsłudze niż kinematograf. Niemniej Kazimierz Prószyński zapisał się w historii techniki.

Warto zaznaczyć, że po wynalezieniu biopleografu Prószyński nie osiadł na laurach. Kino dalej go interesowało. Poważnym problemem pierwszych filmów było migotanie obrazu, co bardzo męczyło oczy widzów. Prószyński znalazł na to sposób. Doszedł mianowicie do wniosku, że równomierne przerywanie światła podczas projekcji pozwoli wyeliminować ten problem. Do tego celu wynalazł specjalną przesuwaną osłonę zwaną obturatorem. Dzięki stosowaniu tego ulepszania udało się wyeliminować wrażenie migotania. Obturator zdobył uznanie Francuskiej Akademii Nauk, a potem został zakupiony przez francuską fabrykę aparatów filmowych Gaumont, która wprowadziła go do produkcji.

Z kolei w 1910 roku Prószyński skonstruował pierwszą kamerę, którą można było trzymać w ręku, zwaną "aeroskopem". Zaczęto ją wytwarzać w Anglii już w 1911 roku. Była potem wykorzystywana do kręcenia kronik filmowych w czasie I wojny światowej, a także do wykonywania przez lotników zdjęć nieprzyjacielskich pozycji.

W 1913 r. polski wynalazca próbował wprowadzić udźwiękowienie kina. Ówczesne gramofony były jednak zbyt prymitywne, a nagrywane na płycie dźwięki zbyt niskiej jakości, by przyjęło się to już wtedy.

W 1912 roku Prószyński skonstruował, a w 1914 r. po raz pierwszy zaprezentował kolejną kamerę przeznaczoną dla amatorów, mogącą też być zwykłym aparatem fotograficznym. Nazwał ją "oko". Ten projekt jednak nie wypalił. Sprawa ciągnęła się do końca życia Prószyńskiego i nie zakończyła się pomyślnym rezultatem. Urządzenie nigdy nie zaczęło być produkowane.

Poza wynalazkami filmowymi Prószyński dokonał jeszcze kilku innych. W 1897 r. opatentował w Berlinie maszynę do składania i pakowania papieru, zaś w roku 1943 opracował aparat zwany "autolektorem" umożliwiający niewidomym czytanie książek.

Projekt tego ostatniego wynalazku uległ jednakże zniszczeniu w czasie powstania warszawskiego. W jego trakcie sam wynalazca został aresztowany przez Niemców i wysłany do obozu koncentracyjnego Mauthausen, w którym zginął 13 III 1945 roku. Ciało zostało spalone, dlatego grób na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie jest tylko symboliczny.

Postać Kazimierza Prószyńskiego uległa zapomnieniu, także w Polsce. Były o nim jedynie wzmianki w nielicznych pracach naukowych i popularnonaukowych. Próbę przypomnienia jego postaci kilka lat temu podjęło Narodowe Centrum Kultury Filmowej. W 2017 r. udało się zrekonstruować biopleograf i "oko". Zostały one eksponatami na poświęconej mu wystawie.

(Szczepan Korulczyk)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz(0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%