Dziś przypada 40. rocznica ostatniego dnia strajku szkolnego we Włoszczowie, podjętego w ramach obrony krzyża w tamtejszej szkole.
Okres komunizmu był okresem walki z religią. Jednym z elementów tej walki było niepozwalanie na wieszanie krzyży w jakichkolwiek instytucjach państwowych, także w szkołach. Spora część społeczeństwa nie akceptowała tego stanu rzeczy. Dlatego dochodziło do konfliktów na tym tle. W okresie "karnawału Solidarności" (1980-1981) w wielu miejscach zawieszono krzyże. W następnych latach starano je się usuwać. Wśród głośniejszych protestów przeciw usuwaniu krzyży wymienić można protest w obronie krzyża w szkole w Miętnem koło Garwolina oraz protest w obronie krzyża w szkole we Włoszczowie w ówczesnym województwie kieleckim (obecnie miasto powiatowe w woj. świętokrzyskim).
Krzyże w Zespole Szkół Zawodowych we Włoszczowie pojawiły się w 1980 roku. W 1984 w okresie wakacyjnym zostały zdjęte bez wiedzy i zgody uczniów i ich rodziców. Gdy rozpoczął się rok szkolny, młodzież, zobaczywszy brak krucyfiksów, zaczęła domagać się ich ponownego zawieszenia. Petycję w tej sprawie podpisało 95% uczniów.
30 XI 1984 r. nowe krzyże zostały poświęcone w kościele, a 1 XII uczniowie pozawieszali je w salach lekcyjnych. Nauczyciele je natychmiast zdjęli, co wywołało 2 XII protest rodziców przybyłych na zebranie. Następnego dnia – 3 XII 1984 r. – uczniowie ZSZ podjęli strajk okupacyjny na terenie budynku szkoły. W odpowiedzi dyrektor ogłosił zawieszenie zajęć lekcyjnych na czas nieokreślony i wezwał młodzież do opuszczenia szkoły.
4 XII miejscowy proboszcz, ksiądz Kazimierz Biernacki, wysłał telegramy do prymasa Józefa Glempa, ministra spraw wewnętrznych Czesława Kiszczaka i dyrektora Urzędu d/s Wyznań, Adama Łopatki. Z kolei rodzice wysłali telegramy do Wojciecha Jaruzelskiego i marszałka Sejmu, Stanisława Gucwy. Sprawa stała się znana w całej Polsce.
Władze uparcie twierdziły, że krzyże zostały zawieszone nielegalnie. Strajk w ich obronie trwał dwa tygodnie. Zakończył się 16 XII 1984 roku. Młodzież na prośbę biskupa pomocniczego diecezji kieleckiej, księdza Mieczysława Jaworskiego, opuściła wtedy budynek szkolny.
Uczestnicy strajku za udział w nim byli represjonowani. Wielu z nich nie dopuszczono do matury. Szykan doświadczyli także rodzice. Dwóch księży wikarych wspierających młodzież, uznanych za inspiratorów protestu, postawiono przed sądem. 11 VI 1985 r. Sąd Rejonowy w Jędrzejowie skazał księdza Marka Łabudę na rok pozbawienia wolności bez zawieszenia, a księdza Andrzeja Wilczyńskiego na 10 miesięcy z zawieszeniem na 3 lata i 60 tys. zł. grzywny. Po apelacji wyrok został podtrzymany, ale odstąpiono od jego wykonania. Duchowni byli jeszcze w następnych latach nękani kolejnymi procesami o "odszkodowania" na rzecz szkoły. Ostatecznie uniewinnił ich Sąd Najwyższy dopiero w 1991 roku.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz